Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 | Włoszczowa 94,4
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM
×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 43.

PUBLICYSTYKA

Chrystus królem! Spotkania ze Zmartwychwstałym

sobota, 30 marca 2013 16:19 / Autor:
Chrystus królem! Spotkania ze Zmartwychwstałym
Chrystus królem! Spotkania ze Zmartwychwstałym

Na kartach Ewangelii odnajdziemy świadectwa ludzi, którzy spotkali Zmartwychwstałego Jezusa. Ukazywał się On kobietom, apostołom, rozmawiał z nimi, jadł. Spotkania te są świadectwem Jego żywej obecności.

Pusty grób

Trzeciego dnia po śmierci Jezusa, kiedy zaczyna wschodzić słońce, ale jeszcze panuje mrok, Maria Magdalena wyrusza do Jego grobu. – U ewangelisty Jana ciemność symbolizuje także stan ludzkiego serca i uczniów załamanych dramatem krzyża. Maria Magdalena w tej ciemności szuka światła Zmartwychwstałego. Staje jednak przed grobem i nie widzi nic. Jej samotne poszukiwanie Jezusa skazane jest na porażkę. Wraca więc po uczniów. Jan przybywa do grobu pierwszy, bo jest młodszy od Piotra i zna drogę. Był także z Jezusem do końca i wie, gdzie złożono Jego ciało. Piotr uczy się tej drogi od Jana, to jest również jego droga pokuty po zaparciu się i ucieczce. Przy grobie Chrystusa rodzi się wspólnota. Tutaj każdy potrzebuje siebie nawzajem. Piotr potrzebuje Jana, aby znaleźć drogę do grobu, a Jan Piotra, aby wejść do grobu i uwierzyć. Obaj potrzebują determinacji i miłości Marii, aby w ogóle rozpocząć swą wędrówkę – wyjaśnia biblista ks. dr Marcin Kowalski, wykładowca KUL i WSD w Kielcach.

Jezusa po zmartwychwstaniu trudno jest rozpoznać. – Marii Magdalenie początkowo wydaje się, że to ogrodnik, który przypadkiem znalazł się w pobliżu grobu. Prosi więc, aby wskazał jej miejsce, do którego zabrano Umiłowanego Pana. Dopiero czule wypowiedziane imię „Mario…” sprawia, że rozpoznaje swojego Mistrza – mówi ks. Kowalski.

Idący do Emaus

Chrystusa nie rozpoznają również uczniowie idący do Emaus, którzy z przejęciem rozmawiają o tym, co wydarzyło się w Wielki Piątek. – W rzeczywistości uciekają z Jerozolimy, ponieważ boją się, że skoro Jezus został ukrzyżowany, to ich także może spotkać ten sam los. Poczuli się również rozczarowani Jego męką i śmiercią. Stracili nadzieję na to, że Mistrz jest Mesjaszem. Według nich miał być potężny, a pozwolił się poniżyć, ubiczować i ukrzyżować. Te ludzkie, zawodne kalkulacje spowodowały, że nie mogli rozpoznać Zmartwychwstałego Pana – wyjaśnia ks. Marcin Kowalski.

Do Emaus doszli o zmroku. Ewangelista Łukasz mówi, że „On okazywał, jakoby miał iść dalej”. – Jezus najpierw ukrywa przed uczniami swą tożsamość, a później czeka na ich zaproszenie. Oni nalegają, aby zatrzymał się na posiłek i nocleg. Pan zasiada do stołu, bierze chleb, błogosławi, łamie i rozdaje apostołom. Wówczas Go rozpoznają. Ta ewangeliczna scena nawiązuje do Eucharystii, w której możemy spotkać i doświadczyć Żywego Chrystusa – podkreśla ks. Marcin Kowalski.

Niewierny Tomasz

Kiedy Jezus ukazuje się uczniom po raz pierwszy, w ich gronie nie ma Tomasza. – Apostołowie oznajmiają mu później: „Widzieliśmy Pana!” (J 20,24). Tomasz nie wierzy i mówi: „Jeśli nie zobaczę na rękach Jego śladów gwoździ, nie włożę palce mego w miejsce gwoździ, a ręki mojej do Jego boku – nie uwierzę”. Kiedy Tomasz ponownie pojawia się w Wieczerniku, Jezus odpowiada na jego wołanie. Przychodzi i pozwala mu się dotknąć. Chrystus wie, że słowa apostoła to wołanie o wiarę głębszą, opartą na osobistym doświadczeniu. Pod wpływem spotkania ze Zmartwychwstałym Tomasz wyznaje: „Pan mój i Bóg mój”. Wierzy on już nie w Boga dalekiego, o którym opowiadali mu inni, ale w swojego Boga, którego spotkał – mówi ks. Marcin.

Udany połów

Piękna jest scena nad Jeziorem Tyberiadzkim. Uczniowie wypłynęli na połów, lecz nic nie złowili. Wtedy pojawił się Jezus, ale Go nie rozpoznali. Nakazał, aby raz jeszcze zarzucili sieć. Posłuchali „i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć”. – Uczniowie złowili, podaje precyzyjnie ewangelista Jan, aż 153 ryby. Ta liczba jest symboliczna – tyle mniej więcej ludów i krain potrafili wyliczyć starożytni. Była to kolejna zapowiedź misji, podczas której uczniowie Jezusa będą dla Niego łowić ludzkie dusze. Rybakami ludzi mogli się jednak stać tylko po spotkaniu ze Zmartwychwstałym, dzięki Jego mocy – zaznacza ks. Kowalski.

Na brzegu Mistrz pyta tych, którzy są wylęknieni i patrzą na Niego, jak na ducha: „Czy macie coś do jedzenia?”. – Uczniowie potrzebują znaku, aby uwierzyć, że Ten, który do nich przyszedł, to żywy Chrystus. Pożywienia potrzebują przecież tylko żywi. Zmartwychwstały udowadnia więc, że nie jest duchem, ale żywą Osobą – podkreśla ks. Marcin.

Misja św. Piotra

Nad Jeziorem Tyberiadzkim Jezus powierza również Kościół świętemu Piotrowi. Pyta go trzy razy: „Szymonie, synu Jana, czy ty miłujesz Mnie bardziej niż ci?”. – To pytanie, którego Piotr potrzebował. Pamiętajmy, że w nocy sądu nad Jezusem Piotr zdradził Mistrza, trzykrotnie się Go wypierając. Zrobił to nie tylko ze strachu, ale także dlatego, że słaby i ukrzyżowany Jezus nie spełniał jego ludzkich oczekiwań. Spotkanie ze Zmartwychwstałym było mu więc potrzebne, aby na zdradę móc trzy razy odpowiedzieć miłością – mówi ks. Kowalski i wyjaśnia, że najpełniej tę scenę oddaje język grecki: – W greckim oryginale Jezus dwa razy pyta: "Piotrze, czy miłujesz mnie miłością czystą, która jest w stanie oddać za mnie życie (Agapas me)?". Piotr dwa razy odpowiada, że kocha Jezusa jak przyjaciel (Fileo te), ale jeszcze nie wie, czy jest gotów oddać życie za Mistrza. Pan, niezrażony tą ludzką odpowiedzią, pyta po raz trzeci, zgadzając się tym samym na to niedoskonałe zapewnienie Piotra. Pyta: "Czy kochasz mnie jak przyjaciel (fileis me)?". Na to Piotr odpowiada: "Tak właśnie Cię kocham". Jednocześnie Pan nakazuje mu: „Paś owce moje!”. Odczytujemy tę scenę jako powierzenie Piotrowi władzy nad rodzącym się Kościołem. Jezus daje mu czas na dojrzewanie do miłości, która jest zdolna oddać za Niego życie.

Apostołowie potrzebują czasu i otwartości serca, aby przemieniła ich miłość Chrystusa Zmartwychwstałego. – Jezus również nam okazuje cierpliwość i daje czas, abyśmy mogli nawracać się, zmieniać swe postępowanie i coraz bardziej zbliżać się do Niego – podkreśla ks. Marcin Kowalski.

Katarzyna Bernat

Nowy numer!

Zapraszamy do nas

Zgłoś news
POSŁUCHAJ
WIDEO