Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 | Włoszczowa 94,4
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM

MIASTO

„Tyle kisielu to raj”. Finał Szlachetnej Paczki

niedziela, 11 grudnia 2016 17:04 / Autor: Dariusz Skrzyniarz
„Tyle kisielu to raj”. Finał Szlachetnej Paczki
„Tyle kisielu to raj”. Finał Szlachetnej Paczki
Dariusz Skrzyniarz
Dariusz Skrzyniarz

Aż 47 kartonów i dodatkowe 15 pudeł z prezentami dla jednej potrzebującej rodziny to absolutny rekord tegorocznej świętokrzyskiej Szlachetnej Paczki. Taka pomoc trafiła do młodego małżeństwa z 2,5-letnim dzieckiem. To jeszcze nic. Paczkę jednego z przedsiębiorstw przygotowywało około… 1000 współpracowników!

W tej edycji programem Szlachetnej Paczki objętych zostało nieco ponad 800 rodzin z całego województwa świętokrzyskiego. Dla każdej z nich znalazł się darczyńca. Licznik oczekujących na pomoc sięgnął zera tuż przed finałem akcji w weekend 10 i 11 grudnia. Przez te dwa dni paczki były przyjmowane w kieleckim magazynie zorganizowanym w budynku III LO im. C.K. Norwida. Stamtąd wolontariusze zawieźli je do rodzin mieszkających w stolicy regionu. Weekendowy finał akcji to nie koniec. Ostatnie paczki docierają do potrzebujących jeszcze przez kilka kolejnych dni. - Czasami się tak zdarza. Gdy darczyńca wybrał rodzinę w piątek tuż przed finałem, może nie być w stanie skompletować całej paczki, która będzie odpowiadać wyszczególnionym potrzebom. Rodziny proszą na przykład o węgiel, więc tego nie da się tak od razu załatwić. Dlatego paczki dojeżdżają w poniedziałek, wtorek czy w środę – wyjaśnia Sebastian Głowacki, rzecznik Szlachetnej Paczki na terenie województwa świętokrzyskiego. 

W tym roku uśredniona wielkość jednej Szlachetnej Paczki to około 10-15 pakunków. Szacowana wartość takiej pomocy to 1000-2000 złotych. Jak dodaje wolontariuszka Basia Tomaszewska, zespoły, które przygotowywały Szlachetną Paczkę też są bardzo różne. - Spotkaliśmy w kieleckim magazynie dwuosobowy zespół darczyńców, któremu pomagała rodzina czy znajomi, ale rozmawiałam też z panią nauczycielką, która w akcję zaangażowała całą szkołę. Każde dziecko coś przyniosło i w ten sposób wspólnymi siłami powstała paczka. Innym darczyńcą było niemal całe przedsiębiorstwo, gdzie paczkę przygotowało około 1000 osób – informuje Basia Tomaszewska. 

Wolontariusze dowożąc paczki do rodzin widzą różne reakcje obdarowywanych, wysłuchują różnych opowieści. - Byłam u samotnej matki z dziećmi. Nasze pojawienie się u nich wywołało wzruszenie. Dzieci obdarowały nas rysunkami, laurkami, przyjaźnie zareagował na nas pies o imieniu Milka – wspomina Basia Tomaszewska. - Sam moment, gdy odpakowywaliśmy paczki był niesamowity. Najmłodsi cieszyli się z takich rzeczy jak mąka, makaron, cukier. Absolutny wybuch radości nastąpił w chwili, gdy otworzyliśmy pakunek dedykowany właśnie dzieciom. Zobaczyły fantastycznie zapakowane słodycze i zabawki. Chłopiec ucieszył się z wozu strażackiego, a dziewczynkę urzekły kredki z wizerunkiem Violetty [postaci z argentyńskiego serialu dla młodzieży pt. „Violetta” - red.]. 

Zanim paczki powędrowały do rodzin wolontariusze musieli przeprowadzić z nimi wywiady. - Poznałam te historie od środka. Zobaczyłam wielką biedę – mówi Joanna Kozłowska, wolontariuszka, która za namową siostry dołączyła do projektu. - Najbardziej wzruszyła mnie samotna 77-latka, która mieszka w strasznych warunkach. Wynajmuje nieogrzewany dom i jest tam bardzo zimno. Miesięcznie ma tylko 1000 zł i z tej sumy musi zrobić wszystkie opłaty – opowiada Joanna. Pani Krystyna szczególnie prosiła o węgiel i żywność. - Zanieśliśmy paczkę dla tej pani. Gdy ją otworzyliśmy zobaczyliśmy jedzenie. Spojrzała na nie i zaczęła płakać, a ja razem z nią – opowiada poruszona wolontariuszka. Najprawdopodobniej staruszka w ciągu tygodnia otrzyma również węgiel na zimę. - W pewnym momencie ta pani powiedziała mi, że do końca miesiąca zostało jej 40 złotych. Nie uregulowała jeszcze rachunku za wodę, a bardzo się stara w terminie opłacać media, żeby nie było żadnych problemów. Potrafi odmówić sobie jedzenia, żeby starczyło na rachunki. Ta osoba, jak dla mnie, jest dowodem na to, że Szlachetna Paczka jest naprawdę potrzebna – mówi Joanna Kozłowska. 

Wiele podobnych historii spisują wolontariusze biorący udział w Szlachetnej Paczce. Dzięki nim możemy opublikować kilka opowieści o tym, co zobaczyli przez ten finałowy weekend. Prezentujemy je poniżej:

Zaklinowana kanapa

Paczkę przygotowywała grupa policjantów. Rodzina zgodziła się, by osobiście wręczyli jej prezenty. Jednym z nich było jednoosobowe rozsuwane łóżko. Okazało się, że korytarz był zbyt wąski, by je przecisnąć. Wolontariusze przez dwie godziny próbowali na różne sposoby, by je przecisnąć: rozkręcali, przesuwali, okręcali. W tym czasie Rodzina rozmawiała Darczyńcami. Zaoferowali oni długoterminowe wsparcie. Ona uciekła od męża alkoholika, sama musi zatroszczyć się o swoją trójkę dzieci. Chłopczyk dostał wyjątkowy prezent – koszulkę Korony Kielce ze wszystkimi podpisami piłkarzy, a także piłkę. Dla całej Rodziny nie zabrakło gier planszowych, żeby wspólnie spędzali czas, ale też ubrań, środków czystości, żywności, kołder, pościeli i upominków dla każdego.

11 piętro

Wolontariusze przyjechali z paczkami do wysokiego bloku mieszkalnego. Okazało się, że nie działa winda,  albo ma jakieś duże opóźnienie, gdyż bardzo dużo osób na nią czekało. Przyjechali też kolejni wolontariusze do innej rodziny z tego bloku. Stwierdzili, że sami zaczną wnosić paczki. 18 kartonów, w tym kuchenka mikrofalowa, biurko, mimo że nie należały one do najważniejszych potrzeb i to wszystko na… 11 piętro. Zajęło to ponad godzinę. Pani zaproponowała coś do picia, odpoczynek. Jednak problem pojawił się z miejscem – paczki zajęły całe mieszkanie składające się z jednego pokoju. Wszystko  było zapakowane w ozdobny papier, przewiązane kokardami.  Prawdziwe święta dwa tygodnie wcześniej. Pani mieszka z 4-letnim dzieckiem. Przeżyła wiele tragedii. Najpierw jej pierwsze dziecko zginęło w pożarze, przyczyniło się to do rozwodu. Poznała mężczyznę, z którym myślała, że spędzi resztę życia. Okazało się, że wszystko było dobrze, dopóki nie zaszła w ciąże – zostawił ją z niczym. Pomagali jej dziadkowie dziecka. Ale trzy miesiące temu jej ojciec powiesił się. Mimo to nie poddaje się, nie może znaleźć pracy, więc zapisała się na kurs doszkalający. Z paczki najwięcej radości dało jej biurko – w końcu jej syn będzie miał chociaż mały kącik dla siebie. Nie sądziła, że można tyle otrzymać od drugiego człowieka. 

Jedzenie na rok

Matka z trójką dzieci mieszka na 17 metrach kwadratowych. Nikt jej nie pomaga, ma też kłopoty prawne z kwestiami mieszkaniowymi. Otrzymali 21 paczek, w których było nawet to, o co nie śmieli prosić. Zabawki, ubrania, buty, żywność, środki czystości, artykuły dla rocznego dziecka. Paczki leżały wszędzie, nie było nawet gdzie stanąć, porozkładane były na podłodze, łóżku… Stwierdziła, że jedzenia wystarczy im na rok. Darczyńca zaofiarował jej pomoc w znalezieniu mieszkania. 

Podróż przez tory 

Najpierw był problem z dotarciem do Rodziny na wywiad. Problem pojawił się też później, gdy otrzymała ona szlachetną paczkę. Wolontariuszki docierały do niej publicznymi środkami komunikacji, wiele kilometrów pokonując pieszo. Ale jak dojechać tam autem? 

Do domu Rodziny jechali ponad godzinę. Nie mogli tam trafić, ponieważ mieszkają przy samych torach, nie mogli też  podjechać z właściwej strony torów. Lodówkę, biurko i 10 innych paczek nieśli przez tory, w oddali widać było zbliżający się pociąg. Pani dróżniczka wyniosła lampę, żebyśmy się nie potknęli. Mama w średnim wieku z córką maturzystką. Dziewczyna bardzo wstydziła się, że bierze udział w programie. Poprosiła tylko o repetytoria z biologii i chemii oraz ciepły koc. Mieszkają w jednym pokoju, bez bieżącej wody, ogrzewają wszystko piecem węglowym, przez który wszystko jest okopcone. Wszystkie pieniądze idą na spłatę zadłużenia. Matka jest niezbyt zaradna społecznie. 

Darczyńca wybrał Rodzinę tylko ze względu na repetytoria. Dziewczyna dostała więcej niż chciała: laptopa, smartfon, książki… Większość paczki była przeznaczona dla córki. Rodzina nie wyraziła zgody na kontakt z Darczyńcą. Mimo to zaproponował on pomoc, gdyby chciała studiować medycynę, zostawił wolontariuszowi swój numer i pomoc w znalezieniu korepetytorów. Dziewczyna zgodziła się po tej edycji chce nawiązać kontakt.

Gdy wolontariusze przyjechali w sobotni wieczór, Rodzina nie wiedziała, że otrzyma paczkę, wolontariusze nie mieli jak z nimi się skontaktować. Dziewczyna siedziała na łóżku ucząc się. Brakowało jej tylko koca, który znalazł się w paczce, żeby nie musiała marznąć i móc się uczyć.

Ryż z jabłkami i cynamonem

Matka z trójką dzieci mieszka w małym, skromnym mieszkaniu, bez zbytecznych przedmiotów. Wolontariusze zastali Rodzinę przy obiedzie. Jedli ryż z jabłkami i cynamonem. Zszokowało ich to, co się dzieje. Byli osłupieni, nie wiedzieli jak zareagować. Szybko jednak ukazała się ich codzienna radość. Dziewięć kartonów, z żywnością, chemią, kosmetykami, a także komoda – wcześniej ubrania trzymali w kartonach. Dzieci cieszyły się nawet z makaronu, cukru czy mąki, chociaż najbardziej przypadły im do gustu słodycze i zabawki. Pies nie wiedział, jak zareagować. Najpierw wystraszony, później zaczął się przymilać do przybyłych. 

Darczyńcą okazało się młode małżeństwo, które na paczkę przeznaczyło pieniądze otrzymane z wesela. Rodzina dowiedziała się o tym z dołączonej kartki. Podczas finału wizyty okazało się, że pani dostała możliwość podjęcia pracy z innym, odległym mieście. Musi tylko pozytywnie przejść szkolenie, co na pewno jej się uda. 

Rodzina zrobiła pamiątkowe zdjęcie dla Darczyńcy, jego królem okazał się pies, który chciał pokazać się wszystkim niekoniecznie z właściwej strony.

Kurka złotopiórka

Jednym z Darczyńców była mała szkoła. Długo zastanawiali się jak wybrać Rodzinę, skoro nie mogli ogłosić zbiórki pieniędzy na ten cel. Wybrali ją w ostatniej chwili. Mimo braku pieniędzy, udało się zdobyć nawet tablet. Okazało się, że dzieci bardzo chętnie dzielą się z innymi, bo rozumieją, jaka wielka jest w tym wartość. Wielkim sercem wykazali się w szczególności jedynacy, którzy w wielkiej otwartości angażowali się we wszystko. Przed samym finałem, oprócz organizacji paczki, nauczycielka miała też swoje obowiązki. W ramach akcji „Cała Polska czyta dzieciom” przebrała się za kurkę złotopiórkę, a w międzyczasie dogrywała ostatnie szczegóły paczki. Prosiła, żeby przekazać Rodzinie, że gdyby coś z paczki nie pasowało, niech „puszczą” to dalej, bo dobro wraca.

Tyle kisielu to jak raj

Siedmioletnia Klaudia cały dzień siedziała przy oknie i czekała na Szlachetną Paczkę jak na gwiazdkę z nieba. W końcu, późnym wieczorem, wolontariusze dotarli także do niej. Dziewczynka stała na schodach, gdy  wnoszono 14 paczek do mieszkania i oczy miała „jak pięć złotych”, bo tych paczek było tyle, że nie mogła uwierzyć. Otwierała je wszystkie i zachwycała się dosłownie każdą rzeczą. Gdy otworzyła pudełko, w którym znalazła kisiel, powiedziała: "tyle kisielu to jak raj". Na paczkę z ogromną ilością makaronu wolontariuszka zażartowała, że teraz będą często jeść makaron, a mała na to: "nie mam nic przeciwko, bo bardzo lubię". Dopełnieniem szczęścia był jednak słoik nutelli.

Klaudia mieszka tylko z mamą. Otrzymały dużo spożywczych rzeczy i środków czystości. Nie zabrakło też pluszowego misia, gry i popularnych zabawek. Mała znalazła też dla siebie kurtkę i buty, a także telewizor. Najwięcej emocji wywołał jednak zwyczajny kisiel. 

Nowy numer!

Zapraszamy do nas

Zgłoś news
POSŁUCHAJ
WIDEO