Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

MIASTO

79. rocznica wybuchu II wojny światowej. Kielczanie oddali cześć poległym

sobota, 01 września 2018 13:01 / Autor: Beata Kwieczko
Beata Kwieczko

Modlitwą i złożeniem kwiatów w Kwaterze Ofiar Września 1939 roku na Cmentarzu Wojsk Polskich kielczanie uczcili w sobotę 79. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W samo południe w całym mieście słychać było też syreny alarmowe.

 

Każdy z nas dobrze zna datę 1 września 1939 roku. Właśnie wtedy wybuchła II wojna światowa. Dziś mija 79 lat od tego wydarzenia. Z tej okazji w całym kraju odbywają się uroczystości poświęcone tym, którzy brali udział w działaniach militarnych. Także kielczanie oddali hołd poległym w walce za naszą ojczyznę. W oficjalnych wydarzeniach, które odbyły się o godzinie 12 w Kwaterze Ofiar Września 1939 roku na Cmentarzu Wojsk Polskich, wzięli udział włodarze miasta, przedstawiciele różnych partii i organizacji, poczty sztandarowe, kombatanci, a także zagraniczne delegacje przebywające w Kielcach na Międzynarodowym Spotkaniu Miast Partnerskich.

Uroczystości rozpoczęły się od odegrania hymnu państwowego i wciągnięcia flagi narodowej na maszt. Dionizy Krawczyński ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych "Jodła", który prowadził spotkanie podkreślił, że rocznica wybuchu II wojny światowej ma dla kielczan szczególne znaczenie, ponieważ żołnierze kompanii wartowniczej z 4 Pułku Piechoty Legionów stacjonującego na Bukówce wraz ze swymi kolegami z innych części kraju walczyli na Westerplatte.

- Pierwsze bomby spadły na miasto Wieluń w granicach województwa kieleckiego, ale do historii przeszło Westerplatte, a tam byli też żołnierze z Kielc, którzy w marcu 1939 roku na rozkaz swoich przełożonych udali się do składnicy wojskowej, aby tam na rubieżach bronić polskości. Dzisiejsze uroczystości mają nam przypominać o oporze, który był w Kielcach, ale i o naszych żołnierzach, którzy walczyli na Westerplatte - zaznaczył.

Losy Kielc podczas pierwszych dni wojny przypomniał Leszek Dziedzic z Muzeum Historii Kielc. - Nasze miasto zetknęło sie z działaniami wojennymi już 1 września. Bombardowano dworzec, koszary i ujęcia wody. Cały Rynek był skopany rowami przeciwlotniczymi, które miały chronić mieszkańców w czasie nalotów i takie naloty odbyły się w następnych dniach. Próbowano atakować kieleckie zakłady przemysłowe, m.in. hutę Ludwików. 3 września władze wojewódzkie ewakuowały się z Kielc, a wieczorem do miasta przybył pułkownik Glabisz, który ogłosił, że Kielce nie będą bronione. Dzień później rozpoczęła się ewakuacja urzędów i mobilizacja zapasowych pułków, a 5 września Kielce zostały najbardziej doświadczone. Niemcy podeszli pod miasto, a obrony podjęła się samorzutnie grupa żołnierzy pod dowództwem pułkownika Wilniewczyca z cofającego się spod Częstochowy 74. Pułku Piechoty. Wieczorem miasto zostało opanowane przez Niemców - relacjonował.

Następnie uczestnicy uroczystości pomodlili się za poległych oraz złożyli kwiaty i zapalili znicze przed pomnikiem poświęconym tym, którzy zginęli podczas walk. Na zakończenie tej części uroczystości odegrana została Pieśń Reprezentacyjna Wojska Polskiego, czyli Marsz I Brygady. Poczty sztandarowe pokłoniły się przed pomnikiem i uczestnicy przeszli na Cmentarz Partyzancki, gdzie znajduje się grób prezydenta Stefana Artwińskiego. Tam ponownie zabrał głos Leszek Dziedzic, który przedstawił zebranym jego sylwetkę.

- Wojewoda Dziadosz namawiał prezydenta Artwińskiego na ewakuację, ale on odmówił, bo nie godziło się to z jego etosem patriotycznym, etosem działacza niepodległościowego, którym był od wielu lat. Zajął się niszczeniem dokumentów oficerów rezerwy, na które czyhali Niemcy i przekazaniem pieniędzy miejskich na działalność konspiracyjną. Prezydent Artwiński wziął udział w konspiracji tworzonej przez organizację Orła Białego. Początkowo Niemcy pozwolili mu pracować w ratuszu, ale później dostał zakaz wstępu do tego miejsca i został aresztowany. Kilka dni później znaleziono jego zwłoki na Wiśniówce.

Obchody zakończyła modlitwa, po której uczestnicy złożyli kwiaty i zapalili znicze przy grobie bohaterskiego prezydenta.

- Dzisiejsze święto jest ważne dla wszystkich Polaków, bo trudno znaleźć rodzinę, w której nie opłakiwanoby zabitych w czasie tej okropnej wojny. Zginęło 6 milionów Polaków, więc mamy święty obowiązek oddać im hołd, pamiętać o nich i przestrzegać przed tym, że wojna zawsze może się wydarzyć. Kolejna rocznica jest powodem do tego, żebyśmy przypominali o tym cały czas, szczególnie młodym pokoleniom, bo dramat, który nas dotknął był niewyobrażalny - powiedział prezydent Kielc Wojciech Lubawski.

Jednym z uczestników uroczystości był porucznik Józef Lużyński. Kiedy wybuchła II wojna światowa, miał niecałe 11 lat. - Pamiętam, jak uciekaliśmy przed Niemcami, a ja bardzo się bałem. Rodzice zabrali nas do Mójczy, a stamtąd udaliśmy się przez las do Niestachowa. Pierwsze bomby w Kielcach spadły na dworzec kolejowy. Niemcy strzelali do ludzi z karabinów maszynowych. Na szczęście nam udało się przetrwać i nikt z rodziny nie zginął - wspominał.

Nowy numer!
41/2020 41/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO