SPORT
Święta Wojna dla Kielc! Korona wygrywa z Radomiakiem!
Twierdza przy Struga 63 zdobyta! Korona Kielce wygrała na wyjeździe 2:1 z Radomiakiem Radom.

Było to arcyciekawe spotkanie ze względu na układ ligowej tabeli. Radomiak zajmował w niej 8. miejsce z dorobkiem 27 punktów, a Korona plasowała się pozycję niżej z takim samym dorobkiem.
Gospodarze bardzo mocno weszli w to spotkanie, dominując na boisku. W szóstej minucie spotkania w polu karnym Korony padł Luquinhas, lecz gwizdek arbitra Daniela Stefańskiego milczał.
Jednakże kilkadziesiąt sekund później Korona ruszyła do ofensywy i to się opłaciło. Złe podanie Filipa Majchrowicza przy rozegraniu od bramki przeciął Antonin, Mariusz Stępiński wywarł presję na Christosa Donisa, który podał piłkę w pole karne do Wiktora Długosza. Wychowanek kieleckiego klubu wykorzystał brak golkipera Zielono-Białych w bramce, oddał strzał i w ósmej minucie meczu wyprowadził Złocisto-Krwistych na prowadzenie.
Kilka minut później pierwszy groźny strzał oddał Radomiak. Dwójkową akcję na lewej stronie przeprowadzili Grzesik i Wolski. Pierwszy z nich wycofał piłkę w lewy skraj pola karnego, a ten drugi oddał mocny strzał sytuacyjny, z którym jednak bardzo dobrze poradził sobie Xavier Dziekoński. Blisko 10 minut później swoich sił z 16. metra spróbował Capita, lecz i tym razem bramkarz Korony dobrze sparował strzał.
W 33. minucie do inicjatywy wróciła Korona. Grę od autu na wysokości pola karnego wznowił Konrad Matuszewski, piłkę przedłużył Konstantinos Soteriou, a Marcel Pięczek, który ją sobie zgrał, oddał pewny strzał na bramkę i pokonując Majchrowicza podwyższył stan rywalizacji na 2:0. Po tej bramce czerwonym kartonikiem ukarany został trener Radomiaka - Goncalo Feio.
Kilka chwil później długi rajd zaliczył Wiktor Długosz. Kapitan Koroniarzy upadł w polu karnym, lecz i tym razem nie było mowy o jedenastce. Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do gospodarzy. W poprzeczkę uderzył Capita, a po jednym z rzutów rożnych fenomenalnym refleksem popisał się Dziekoński, parując woleja Grzesika i broniąc dobitkę Donisa.
Druga połowa zdecydowanie była słabsza piłkarsko. Radomiak starał się przejść przez bardzo dobrze zorganizowaną kielecką defensywę, lecz ta sztuka im się nie udawała. Podopieczni Jacka Zielińskiego natomiast mogli się pochwalić jedynie jedną kontrą, która przez zbyt długie zwlekanie z decyzją spaliła na panewce.
- Przede wszystkim chciałem pogratulować zawodnikom, bo wygraliśmy bardzo ważny mecz w trudnym momencie. Mieliśmy trudne momenty w tym spotkaniu, ale myślę, że to zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone. Oczywiście, Radomiak cisnął w drugiej połowie, próbował nas zdusić do bramki, ale mądrze się broniliśmy. Gospodarze nie stwarzali sobie klarownych sytuacji, więc jest zwycięstwo. Jednakże cieniem kładzie się to, co wydarzyło się po meczu, bo takie historie nie mają prawa się zdarzać. Nie powiem, że mam mieszane uczucia, bo się bardzo cieszę, natomiast to zakończenie tę radość przytępiło - tak na gorąco podsumował to spotkanie Jacek Zieliński.
Złocisto-Krwiści niestety wracają do Kielc minimalnie osłabieni. Konrad Matuszewski może pauzować ze względu na uraz mięśnia dwugłowego uda, a Konstantinosowi Soteriou podczas jednej z akcji został włożony palec w oko. Trener kieleckiej drużyny tak skomentował te kontuzje:
- Konrad Matuszewski poczuł mięsień dwugłowy. Szybkie testy nie wskazywały, że to jest coś bardzo groźnego, ale woleliśmy dmuchać na zimne, więc zdjęliśmy go, ale myślę, że Konrad Ciszek dał bardzo fajną zmianę i trzeba się z tego cieszyć! Obawiam się o zdrowie Kosty, bo to wygląda naprawdę źle i za chwilę będzie jechać do szpitala. W ferworze walki zawodnik Radomiaka włożył mu palec w oko i poszła tam krew. Kostas wszedł i dokończył ten mecz, natomiast teraz ma już problemy z widzeniem i niestety wieziemy go na badania. Nie wiem, co będzie za tydzień z Lechem.
W przypadku Cypryjczyka skończyło się tylko na strachu, gdyż zawodnik zaczął normalnie widzieć w szpitalu, a jego lekkie uszkodzenie rogówki powinno się ustabilizować w przeciągu następnych kilku dni.
Pytany o plan na drugą połowę 64-letni szkoleniowiec zaprzeczył, jakoby Korona chciała “tylko” dowieźć wynik:
- Nie, nie było czegoś takiego, żeby dowieźć ten wynik, okopać się. Po prostu Radomiak zagrał lepiej w drugiej połowie, ten zespół posiada w sobie dużo jakości i ma zawodników, którzy potrafią grać w piłkę i to nie było tak, że sytuacja się zmieniła, bo Korona się cofnęła. W pewnych momentach świadomie się cofaliśmy, żeby wyjść z obrony niskiej z szybką akcją i parę takowych było, tylko zabrakło ich finalizacji, więc ważne jest też, że w takim ustawieniu dobrze broniliśmy pola karnego i klarownych sytuacji dla gospodarzy nie było za dużo.
Obecnie Korona znajduje się na 6. miejscu w ligowej tabeli z dorobkiem 30 punktów, lecz jej pozycji mogą zagrozić jeszcze Lech i Raków. Następnym spotkaniem Złocisto-Krwistych będzie domowy mecz z Lechem Poznań. Odbędzie się on w niedzielę, 22 lutego, o godzinie 17:30.
Radomiak Radom - Korona Kielce 0:2 (0:2)
Bramki: Długosz 8’, Pięczek 33’
Żółte kartki: Camara (poza boiskiem), Dieguez 54’ - Smolarczyk 18’, Stępiński 55’, Ciszek 64’, Svetlin 70’
Czerwone kartki: Feio (poza boiskiem) - Cebula (poza boiskiem)
Radomiak: Majchrowicz - Ouattara (Wilson-Esbrand 65’), Kingue, Dieguez (Tapsoba 84’), Grzesik - Baro (Alves 65’), Donis - Luquinhas (Balde 70’), Wolski (Lopes 65’), Capita - Maurides
Korona: Dziekoński - Smolarczyk, Soteriou, Pięczek - Zwoźny, Remacle, Svetlin, Matuszewski (Ciszek 46’) - Długosz (Niski 89’), Antonin (Nono 72’) - Stępiński (Nikolov 76’)
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A





