SPORT
Lijewski: Od początku spotkania zastaliśmy w autobusie. Możemy mieć dużo pretensji do siebie
Krzysztof Lijewski, prawy rozgrywający PGE VIVE, przedwcześnie zakończył wtorkowy mecz z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Doświadczony zawodnik opuścił parkiet z bólem kolana.
W 43. minucie meczu popularny "Lijek" zderzył się z Filipem Suroszem. Dla obu to starcie okazało się bardzo bolesne.
– To było typowe zderzenie kolano w kolano. Jest to mocne, bolesne stłuczenie, ale wydaje się, że niegroźne. Pewnie poboli dzień lub dwa, ale do sobotniego meczu z Mieszkowem powinno być w porządku – mówił Krzysztof Lijewski w pomeczowym wywiadzie dla TVP Sport.
PGE VIVE miało sporo problemów z Piotrkowianinem. Kielczanie długo nie mogli wejść na właściwe obroty. Czterobramkową przewagę wypracowali dopiero w końcówce pierwszej połowy. Ostatecznie wygrali spotkanie 41:35. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa już dawno nie stracili tylu bramek w lidze.
– Od początku zostaliśmy w autobusie. Graliśmy bardzo ospale, niezdecydowanie, zbyt pasywnie w obronie. Chyba myśleliśmy, że przeciwnik położy się przed nami i odda nam zwycięstwo. Tak nie było. Chwała za to rywalom, bo Piotrków zagrał dobry mecz. Bartek Jurecki fajnie ich poukładał. To niewygodna drużyna, która w swoim domu może powalczyć z każdym – wyjaśniał Krzysztof Lijewski.
– Możemy mieć dużo pretensji do siebie. Po przerwie poukładaliśmy grę, ale pierwsze 35. minut było w naszym wykonaniu złe. Trener powiedział nam, że będziemy musieli przeanalizować pewne fragmenty z tego spotkania, wyciągnąć w wnioski. W ostatnich ligowych meczach utrzymuje się taka tendencja, że gramy zbyt luźno, nonszalancko. Przeciwnicy chcą grać i "ugryźć" Kielce. Musimy uderzyć się w pierś, zrobić krok do tyłu i walczyć – zakończył prawy rozgrywający mistrza Polski.
PGE VIVE w sobotę, w ostatnim tegorocznym meczu w Lidze Mistrzów, podejmie w Hali Legionów Mieszkowa Brześć.
PEŁNA WYPOWIEDŹ KRZYSZTOFA LIJEWSKIEGO: