Dramatyczna sytuacja miała miejsce wczoraj (1 lipca), na jednym z kieleckich osiedli. Dwuletnie dziecko zostało przypadkowo zatrzaśnięte w aucie, a temperatura na zewnątrz wynosiła ponad 35 stopni Celsjusza.
Na pilną interwencje zostali skierowani mundurowi, tuż po godzinie 16. Na jednym z kieleckich osiedli mama odebrała dwuletniego synka ze żłobka.
– Po chwili posadziła go w foteliku, zapięła pasami, zamknęła drzwi i przeszła dookoła aby zająć miejsce za kierownicą. Nagle okazało się, że drzwi są zablokowane. Centralny zamek został zaryglowany, a kluczyk do auta pozostał w środku – relacjonuje podkom. Maciej Ślusarczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Temperatura w tamtym momencie przekraczała 35 stopni, próby samodzielnego otwarcia auta nie przynosiły efektu.
– Pozostał telefon na numer alarmowy. Wiedząc, że w tej sytuacji liczy się każda minuta, dyżurny szybko skierował na miejsce patrol oddziału prewencji. Z szybą w tylnych drzwiach skody funkcjonariusze poradzili sobie błyskawicznie. Drzwi niestety nadal nie dało się otworzyć, trzeba było dostać się do kluczyka leżącego na przednim siedzeniu. Jeden z policjantów „zanurkował” do wnętrza i otworzył auto – wyjaśnia policjant.
Na szczęście wezwane na miejsce pogotowie nie stwierdziło żadnych niepokojących oznak u dziecka.
Policjanci przestrzegają: zamknięty samochód pozostawiony na słońcu, w kilkanaście minut może się rozgrzać do 50 stopni Celsjusza.