Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Bez kolejki...
autor
Piotr Michalec
2026.06.26 08:58

Popełniłbym poważny grzech zaniechania, gdybym jako felietonista, nie odniósł się do afery obecnej władzy, przy której ta z ośmiorniczkami to dziecinna igraszka.

 

Mówię oczywiście o historii młodego lekarza i już ex-działacza Platformy Obywatelskiej, który w ciągu roku zarobił w szpitalu ponad półtora miliona złotych, ale - co gorsza (i właśnie to najbardziej wstrząsnęło opinią publiczną) najwyraźniej zorganizował dla polityków PO szybką ścieżkę leczenia w tym szpitalu, włącznie z aranżacją przytulnego saloniku, by nie musieli, elita, mieszać się z godnym pożałowania plebsem, który ich wybrał.

Znacie Państwo słynne powiedzenie lorda Actona: „Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie”. W tym przypadku mamy do czynienia z taką właśnie szczególną formą korupcji, która nie cofa się na milimetr przed wykorzystaniem swojej pozycji do czerpania fruktów. Władzy, która jest skorumpowana moralnie. I toczona przez raka pogardy dla wyborcy. Ale… Tak było, jest i będzie, bo to natura każdej władzy i nieważne, czy rządzi PO, PiS czy kosmici. Jeden diabeł, naprawdę. Natury człowieka nie przeskoczysz: jak człowiek pociąga za sznurki władzy i nie ma nad sobą realnej i szybkiej, co ważne, kontroli - w tym przypadku wyborców - to w efekcie dopuszcza kolegów z partii do bezkolejkowego leczenia i organizuje im VIP-roomy w szpitalu. Tak jak w omawianym przypadku.

Więc to mnie nie dziwi. Ale jednak coś mnie zaskoczyło: niepojęta bezczelność i tupet, przechodzące wręcz w głupotę, z jaką całą rzecz w tym warszawskim szpitalu z zorganizowano. I świadczące o tym, że ta władza kompletnie straciła instynkt samozachowawczy.

Mówię „władza”, bo nie czarujmy się: ktoś z góry musiał dać temu młodzianowi przyzwolenie na to, by się nachapał. I zapalić zielone światło, by (może w zamian?) zorganizował na SOR szybką ścieżkę leczenia dla działaczy PO. A nawet jeśli nie - to musiał o tym wiedzieć. I nie zareagował. Więc najwyraźniej uznał, że co tam... I to w sytuacji, gdy pani minister zdrowia od miesięcy tnie świadczenia dla zwykłych Polaków. Niebywałe. Tak niebywałe, że nawet Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej” uznała, iż rzecz jest nie do obrony i napisała coś, co chyba oprawię sobie w ramki. Czemu? Bo doczekałem się, iż ta gwiazda dziennikarstwa świecąca blaskiem opinii pociesznych w naiwnej potrzebie obrony własnego środowiska, napisała… prawdę. Cytuję: „Skandaliczna historia. Ludzie będą naprawdę wściekli i Koalicja Obywatelska ma gigantyczny problem, bo odpowiedzialność spoczywa na tej partii”.

Tak, na tej partii. Tak, skandaliczna. I kto wie, czy nie zatopi tej władzy tak, jak kiedyś zatopiły ją zatopiły ośmiorniczki. Tylko znacznie głębiej. Bo i charakter afery jest dużo poważniejszy: obnaża bowiem bolesną prawdę o tym, jak władza, którą wyborca wyłonił, traktuje coś, co powinno się znajdować pod jej szczególną ochroną - jego zdrowie. Koniec, kropka.

Co ciekawe, to przecież nie pierwszy przypadek, gdy prominentny działacz Platformy Obywatelskiej korzysta z tego rodzaju przywilejów, bo przypomnijcie sobie Państwo sprawy Tomasza Lenza i Krystyny Szumilas. Lenz załatwił swojemu synowi badania w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, Szumilas skorzystała z transportu bliskiej osoby karetką. A w tym tygodniu kanał Zero doniósł o kolejnym skandalu: posłanka PO Małgorzata Pępek miała czekać na badania zaledwie trzy tygodnie, a nie jak inni pacjenci - dwa lata. Zainteresowana tak się tłumaczy: „Zostałam zapisana na (tutaj pada nazwa specjalistycznego badania) przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu”.

No tak… Ten dokuczliwy brak czasu parlamentarzystów, którzy przecież od rana do nocy niestrudzenie, ocierając pot z czoła, pracują nad tym, by tworzone przez nich prawo uszczęśliwiało obywateli…

I na koniec: gdyby akcja tej smutnej, żenującej historii toczyła się na przykład w Wielkiej Brytanii, na Downing Street nie byłoby już premiera i rozpisano by nowe wybory. Mówiąc nawiasem, spójrzcie: Keir Starmer właśnie podał się do dymisji, a nie obciążają go takie skandale jak u nas. Tam wysocy notable jego partii nie korzystali z szybkiej ścieżki leczenia. On był po prostu nieudolny. U nas premier Tusk widowiskowo oburza się przed kamerami na młodego pana doktora i wady systemu. I zapowiada: „Nie jest moim zadaniem zgadywać, kto i czy ktoś korzystał z usług tego lekarza, kto złamał prawo. Ale jeśli takie fakty nastąpią, będą także konsekwencje polityczne”.

No, zobaczymy.

Tomasz Natkaniec

CZYTAJ DALEJ