Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Prof. Beata Wojciechowska, rektor UJK: Średniowiecze dało fundamenty społeczne
autor
Katarzyna Bernat
2 godzin temu

Gościem audycji "Historia na fali" w czwartek 26 marca będzie prof. Beata Wojciechowska, rektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Początek godz. 20.

Życie ludzkie od zawsze było otoczone ceremoniałami, obrzędami, tradycjami. Były one skupione wokół narodzin, małżeństwa i śmierci. Jak to było w średniowieczu?

Dziecko było bardzo ważne dla rodziny. Oczekiwano na nie. W średniowieczu dbano o kobietę w ciąży, o dziecko, które miało się narodzić. Dużą wagę przywiązywano do sakramentu chrztu, który był dość szybko udzielany ze względu na zmycie skazy grzechu pierworodnego, ale także obawiano się śmierci noworodka, ponieważ była wysoka ich śmiertelność.

Dlaczego ceremoniały miały duże znaczenie?

Wskazywały na status człowieka i przejście do kolejnego etapu życia. Dziecko po chrzcie, przynależało do wspólnoty chrześcijańskiej. Rodzice przywiązywali do tego sakramentu ogromną wagę o czym świadczą miracula, czyli cuda świętych. Kiedy dziecko zmarło bez chrztu rodzice prosili o pomoc świętych, na przykład świętego Stanisława, św. Jacka, św. Jadwigę, św. Jana Kantego, aby na chwilę przywrócili do życia to dziecko, aby móc je ochrzcić i pochować w poświeconej ziemi.

W dorosłym życiu ważne było zawarcie małżeństwa. Jakie ono miało znaczenie?

Młode osoby były przygotowywane do niego dość wcześnie. Małżeństwo często aranżowali rodzice. Jako związek kobiety i mężczyzny, zawierane było za obopólną zgodą w Kościele. Od XIII wieku było poprzedzone tzw. zapowiedziami, czyli informacjami o chęci zawarcia związku małżeńskiego. Miało to zapobiec przypadkom bigami lub pokrewieństwem między małżonkami. Małżeństwo było podstawą funkcjonowania rodziny i wspólnoty. W zasadzie jego funkcja nie zmieniała się do dziś.

Jak seniorzy byli traktowani?

W średniowieczu około 50-60 lat i powyżej, to wiek bardzo sędziwy. Osoby, które dożywały takiego wieku były otoczone szacunkiem, ponieważ były skarbnicami wiedzy i pamięci. Więc można było się do nich zwrócić o poradę, odwołać się do tego, co wiedzieli i pamiętali. Czerpano z mądrości tych ludzi i o nich dbano.

Było też hasło: memento mori (pamiętaj o śmierci), które przypominało, jak kruche jest życie ludzkie.

Śmierć w wymiarze chrześcijańskim nabierała innego znaczenia. Przede wszystkim łączono ją z życiem i z tym, co będzie po niej. Jeśli dobrze żyłeś, według przykazań kościelnych, nie popełniałeś grzechów śmiertelnych, to prawdopodobnie czekała cię nagroda w niebie. Myślę, że wówczas ludzie byli bardziej przyzwyczajeni do widoku śmierci: poprzez wojny, choroby, zarazy i starali się zapewnić też godne odchodzenie. Przygotowywano się do śmierci. Kiedy następował ten moment wokół łoża chorego zbierała się najbliższa rodzina, która trzymała świece. Starano się, aby zapewnić obecność księdza, który przybywał z wiatykiem i ostatnim namaszczeniem. Uczestniczono w pogrzebach, aby okazać szacunek zmarłemu. Kondukt prowadził duchowny, za nim niesiono krzyż, po nim mary, za którymi szli żałobnicy.

Poszczególne etapy życia ludzkiego były przeżywane we wspólnocie.

Wspólnota jednoczyła i dawała poczucie bezpieczeństwa. Na wspólnocie można było polegać i można było się z nią identyfikować. Człowiek, jako jednostka był więc częścią wspólnoty: rodzinnej, wiejskiej, parafialnej.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

Jak wyglądało życie w średniowieczu? Więcej opowiemy w audycji: "Historia na fali" w czwartek 26 marca, godz. 20 w Radiu eM.

 

CZYTAJ DALEJ