Poniedziałek Wielkanocny, powszechnie znany jako Lany Poniedziałek, to jeden z najradośniejszych dni w polskim kalendarzu obrzędowym. Choć dziś często kojarzy się jedynie z symbolicznym pokropieniem wodą lub dziecięcymi psotami, na dawnej kieleckiej wsi był to czas pełen głębokiej symboliki, magii agrarnej i istotnych interakcji społecznych.
O tym, jak wyglądało to świętowanie i dlaczego dla młodych panien „suchy” poniedziałek był powodem do wstydu, opowiada Aleksandra Imosa, przewodniczka po Parku Etnograficznym w Tokarni.
Śmigus dyngus? Co kryje się pod tymi pojęciami? Choć dziś te dwa słowa funkcjonują jako jedno określenie, dawniej oznaczały zupełnie różne zwyczaje. Zrozumienie tej różnicy pozwala dostrzec, jak bogaty był ten obrzęd.
Jak wyjaśnia Aleksandra Imosa, śmigus oznaczał smaganie wierzbowymi gałązkami oraz polewanie wodą. Miało to charakter symboliczny i magiczny – wierzono, że zapewnia zdrowie, siłę i płodność. Co istotne, dziewczęta mogły „odwzajemnić się” chłopcom we wtorek wielkanocny, który dawniej również był dniem świątecznym.
Z kolei dyngus odnosił się do zwyczaju wykupywania się od oblania lub smagania. Tzw. dyngusiarze odwiedzali domy, zbierając jajka, żywność, drobne pieniądze lub inne podarki.
Wybór wierzby nie był przypadkowy – jako jedna z pierwszych roślin budzących się do życia po zimie symbolizowała odrodzenie, siłę i witalność – wyjaśnia Aleksandra Imossa.
Jednym z najbardziej charakterystycznych aspektów śmigusa-dyngusa był jego wymiar społeczny, szczególnie w odniesieniu do młodych kobiet. Ilość wylanej wody miała znaczenie symboliczne. Choć dziś śmigus-dyngus, coraz rzadziej kultywowany może być uciążliwy, dawniej dla młodej dziewczyny bycie „suchą” było powodem do wstydu.
– Dziewczęta, które zostały obficie oblane, mogły czuć się wyróżnione – oznaczało to ich popularność i zainteresowanie ze strony kawalerów. Im częściej panna była polewana wodą, tym większe przypisywano jej powodzenie – dodaje przewodniczka po Parku Etnograficznym w Tokarni.
Z kolei „suchy” poniedziałek był powodem do wstydu i mógł być odczytywany jako brak zainteresowania ze strony młodych mężczyzn, a nawet niepomyślna wróżba na przyszłość.