Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Korona Kielce
Fot. Korona Kielce
Jedna z najważniejszych batalii. Korona podejmie Arkę Gdynia
Piotr Szczepanik
7 godzin temu

Już w niedzielę (22 marca), o godzinie 12:15 Korona Kielce podejmie na Exbud Arenie Arkę Gdynia w spotkaniu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

 

Niedzielny mecz może okazać się jednym z kluczowych w kontekście walki o utrzymanie w piłkarskiej elicie. Poniedziałkowa przegrana (2:1) z Pogonią Szczecin spowodowała, iż Złocisto-Krwiści znaleźli się na 12. miejscu w ligowej tabeli z zaledwie czteropunktową przewagą nad strefą spadkową. Z wagi nadchodzącego starcia zdaje sobie sprawę trener Korony - Jacek Zieliński:

- Bez względu na wcześniejszą sytuację, ten mecz z Arką jawiłby się jako bardzo ważny, bo nawet przy założeniu, że zdobylibyśmy w Szczecinie choć jeden punkt, to sytuacja by się nie zmieniła. Musimy w niedzielę wygrać i zadanie jest teoretycznie proste.

Stonował on jednak nastroje, mówiąc, iż nie będzie to mecz o “być albo nie być” w Ekstraklasie:

- Myślę, że jest za wcześnie na takie diagnozy. To może być spotkanie, które da nam większy oddech spokoju, ale walka nie będzie się jeszcze kończyła. Jesteśmy przygotowani na to, aby grać w takim meczu jak o życie. O to jestem spokojny.

Niedzielny przeciwnik - Arka Gdynia - plasuje się na 15. miejscu, będąc tylko o jedno oczko przed 16. Legią Warszawa. Teoretycznie, taki rywal powinien pomóc kielczanom w zdobyciu cennych trzech punktów, które pozwolą na chwilę oddechu i odgonienie widma zajmowania miejsca zagrożonego relegacją. Jednakże jest to wrażenie bardzo złudne, co podkreślił na przedmeczowej konferencji opiekun żółto-czerwonych:

- Myślę, że każdy przeciwnik, z którym teraz będziemy grać, będzie niewdzięcznym rywalem, gdyż każdy gra o podobne cele, więc ja bym tutaj tak nie dzielił tych zespołów na mniej czy bardziej wdzięczne. Każdy mecz jest trudny, a Arka rzeczywiście jest zespołem, który jest niewygodny, jeśli chodzi o strategię gry, bo dobrze grają w obronie, potrafią oddać przeciwnikowi piłkę, ale w tym momencie nie mamy już wielkiego marginesu błędu. Każdy mecz musimy zagrać jak o życie. Z takim podejściem przystąpimy do niedzielnego starcia.

- Każdy zespół jest ambitny, ma swoje plany, my też się bardzo mocno nastawiamy, żeby odbić się po tej przykrej porażce w Szczecinie, zainkasować trzy punkty i złapać trochę tlenu. Mówienie o komforcie było złudne. Cały czas mówiło się tu o komforcie, o jakiś sytuacjach spokojnych, a ja ciągle przed tym przestrzegałem i dalej jestem czujny. - zakończył Zieliński

64-latek nie chciał za bardzo się odnosić do stylu gry Koroniarzy, który w ostatnich tygodniach, eufemistycznie mówiąc,  nie jest najlepszy:

- Nas będzie się bardziej rozliczało za dorobek punktowy, aniżeli styl gry i akurat do tego nie będę się odnosił, chociaż nie ukrywam, że nas też wiele rzeczy boli i nad niektórymi z nich ciężko jest przejść do porządku dziennego, bo te błędy nas kosztują bardzo dużo, w tym stratę punktów. Dużo pracowaliśmy w tym tygodniu nad mentalem drużyny, poprawą tego wszystkiego, co nie funkcjonowało w Szczecinie. Miejmy nadzieję, że efekty będą widoczne w niedzielę.

Szkoleniowiec z Tarnobrzegu skomentował natomiast swoje wybory personalne w ostatnich tygodniach:

- Trener nigdy nie jest zadowolony ze swoich wyborów personalnych. Zazwyczaj po meczu każdy jest mądry i wie, że można było zrobić inaczej, więc trudno bym i ja był zadowolony, bo zawsze można coś zmienić. Natomiast jest taka możliwość, że na Arkę ten zespół będzie wyglądał trochę inaczej.

Zieliński zaprzeczył, jakoby problemy Korony w ostatnich kolejkach wynikały ze złego przygotowania motorycznego, lecz nie wykluczył, iż bardzo duża ilość sprintów mogła zmęczyć jego graczy w spotkaniu z Pogonią:

- Nie, to nie jest kwestia kondycyjna. Być może ilość sprintów, którą wykonujemy, jest jednym z powodów naszej gry w ostatnich minutach meczów. W starciu z Pogonią zrobiliśmy najwięcej sprintów w całej lidze. Być może ma to swoje znaczenie, ale taki jest nasz styl gry i zawsze o tym mówiliśmy, że intensywność oraz fazy przejściowe będą naszą mocną stroną, więc musimy sobie z tym poradzić.

Trener Korony nie uniknął także pytania o to, dlaczego jego drużyna cofa się tak mocno w końcówkach spotkań i jest dominowana na własnej połowie przez przeciwnika:

- Trzeba wziąć poprawkę na to, co przeciwnik robi i na ile mu się pozwala. Ja akurat bym nie szukał diagnozy w słabszej kondycji, natomiast myślę, że to jest mental, realizowanie pewnych założeń, grając na zmęczeniu, więc nad tym bym się skupił i nad tym się skupialiśmy.

Zaznaczył jednak, iż nie jest to kwestia blokady psychicznej, która mogła wystąpić w drużynie po meczu z Zagłębiem Lubin:

- Przegraliśmy tamto spotkanie na swoich warunkach, bo to trzeba powiedzieć jasno, natomiast nie będzie siedział ten mecz w nas niewiadomo ile. Myślę, że to nie jest kwestia blokady czy bronienia wyniku. Jest to kwestia braku domknięcia wyniku, bo nie potrafimy domknąć meczu drugą bramką i to zaczyna być nasz problem. Okazuje się, że prowadzenie 1:0 jeszcze nie daje wiele.

- To jest rozległy temat - nie przyszedłem dzisiaj tutaj przed meczem z Arką, żeby dokonywać diagnoz. Wynika to z różnych sytuacji - umiejętności, łutu szczęścia, złego wyboru. Jest mnóstwo aspektów, które są w każdej sytuacji. Drugą sprawą jest to, że taka nerwowość przy wyniku na styku niektórych pęta - zakończył Zieliński.

64-letni szkoleniowiec podkreślił, iż atutami Arki są dobre fazy przejściowe, kontrataki oraz stałe fragmenty gry.

- Jest to zespół, który dobrze czuje się w fazie przejściowej, ma zawodników, którzy potrafią wyjść szybko z kontrą, jest bardzo groźny w stałych fragmentach gry i na to musimy być uczuleni. Po prostu zespół nieprzyjemny, który potrafi oddać piłkę przeciwnikowi, cierpliwie się bronić. Liczymy się z tym, że będziemy musieli w niedzielę prowadzić grę. Musimy być na to przygotowani i jesteśmy - tłumaczył.

Opiekun Złocisto-Krwistych podjął także temat obrony stałych fragmentów gry, który jest w ostatnim czasie pięta achillesową jego zespołu.

- Trzeba podejść do tego poważnie i nad tym popracować. W meczu z Zagłębiem to szwankowało. W meczu z Pogonią to szwankowało. W meczu z Termaliką to była trochę inna sprawa, bo mieli bardzo dużą przewagę wzrostu i tu był akurat pies pogrzebany, natomiast w starciu w Szczecinie dostaliśmy dwie bramki nie w drugie tempo, a w trzecie tempo. Z Zagłębiem było podobnie. Na tym się skupiliśmy, na to się uczulamy i nad tym pracujemy - dodał. 

Do tego tematu odniósł się także stoper Kielczan - Konstantinos Soteriou.

- Paradoksem jest to, że w rundzie jesiennej straciliśmy dwa gole po stałych fragmentach gry. W tym aspekcie byliśmy bardzo dobrzy. W tej rundzie w dwóch spotkaniach straciliśmy cztery bramki. Jest to bardzo trudne, ponieważ byliśmy na wysokim poziomie w tym elemencie. Musimy być bardziej ostrożni i skupieni. Myślę, że obecna sytuacja wynika z braku koncentracji. Pracujemy nad tym na treningach, ale nie wiem, co się wydarzyło w Szczecinie. Dwa podobne trafienia, musimy tego unikać, szczególnie takich zdarzeń jak ta druga bramka - ostatnia akcja, wszyscy piłkarze w polu karnym. Wina spoczywa wyłącznie na nas - zawodnikach. Jeśli chcesz coś osiągnąć w tym sezonie, to nie możesz tracić takich bramek - podkreślał. 

Spotkanie 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Koroną Kielce a Arką Gdynia odbędzie się w niedzielę, 22 marca, o godzinie 12:15. Transmisja z tego meczu na antenie Radia eM Kielce i na emkielce.pl.

CZYTAJ DALEJ