Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Paula Duda/Korona Kielce
Fot. Paula Duda/Korona Kielce
Zieliński: Piłka nożna nie polega na chodzeniu od ściany do ściany i zmianie strategii co chwilę
Piotr Szczepanik
10 godzin temu

Podczas piątkowej konferencji prasowej przed meczem z Arką Gdynia trener Korony Kielce - Jacek Zieliński - odniósł się do krytycznych głosów dotyczących Simona Gustafsona oraz taktyki Złocisto-Krwistych.

 

Zimowy nabytek kieleckiego klubu dotychczas wystąpił w sześciu spotkaniach PKO BP Ekstraklasy, rozgrywając 310 minut. W większości z tych starć prezentował się bardzo przeciętnie, nie wykazując się zbyt dużą aktywnością na murawie. Dodatkowo, w kilku z nich nie był ustawiony na swojej naturalnej pozycji, czyli środku pomocy, lecz grał jako “dziesiątka” tuż za plecami Mariusza Stępińskiego. Tak tę sytuację skomentował opiekun żółto-czerwonych:

- Simon Gustafson zagrał wyżej tylko raz, także bądźmy sprawiedliwi, bo w meczu w Szczecinie grał w środku pola, więc podejdźmy do tego trochę inaczej. To nie jest tak, że my chcemy sobie wybijać atuty z ręki, natomiast trzeba powiedzieć, że nasze dziesiątki z rundy jesiennej nie są w optymalnej formie. W dużej mierze stało się tak przez uraz Dawida Błanika czy inne czynniki, więc to też polega na tym, że musimy żonglować, szukać różnych rozwiązań. Tak to wygląda - nikt tutaj nie robi niczego na złość, ani przeciwko sobie, bo to by było ścinanie gałęzi, na której się siedzi.

64-latek dopytywany o granie trójką środkowych pomocników w wyjściowej jedenastce i odbieranie sobie tym samym atutów szybkościowych twardo bronił swojego podejścia:

- Myślę, że szukamy winnych w osobie Simona Gustafsona, bo ostatnio czytam to, co się dzieje dookoła i wszyscy przez różne przypadki odmieniają jego temat. Z jakiego powodu? Wiadomo, nie daje jeszcze takiego poziomu, jakiego byśmy oczekiwali. Ja o tym wiem i cały czas o tym mówię, ale nie róbmy z niego kozła ofiarnego, bo to, że słabiej punktujemy czy słabiej wyglądamy, jest kwestią podejścia i dyspozycji całego zespołu. W rundzie jesiennej straciliśmy dwie bramki po stałych fragmentach gry, a na wiosnę straciliśmy cztery gole w dwóch meczach. O to nikt nie zapyta. Ale Gustafson jest na świeczniku. Może zapalmy od razu stos i go spalmy. To jest już lekka przesada.

Jednocześnie Szwed nadal ma duży kredyt zaufania ze strony trenera Korony, co zostało wyrażone w słowach:

- Na treningach Simon wygląda naprawdę dobrze. Jeśli przełoży to na mecze, to będzie dobrze, natomiast na murawie jeszcze tego nie daje i nie ukrywam, że nas to też martwi. On też sobie zdaje z tego sprawę, to jest ambitny chłopak. Pracujemy z nim dużo także poza treningami, nad analizami czy pokazywaniem mu pewnych rzeczy. Jestem przekonany, że za niedługo będzie już bardzo mocnym punktem drużyny, ale musimy dotrzeć do tego momentu.

Szkoleniowiec z Tarnobrzegu otrzymał także pytanie o możliwość zmiany taktyki na taką, która umożliwiałaby grę z trzema środkowymi pomocnikami, zachowując jednocześnie atut skrzydeł. Odpowiedź była bardzo ostra:

- Widzę, że jest Pan wielkim zwolennikiem gry na czwórkę defensorów. Wiem, że mamy trzech jakościowych pomocników. Różne rozwiązania są najlepsze. Poprzednią rundę graliśmy dwójką środkowych pomocników w ustawieniu 3-4-3 i jakoś nie słyszałem wtedy słowa dyskusji, żeby przejść na czwórkę. Często bywał Pan na konferencjach i jakoś nic Pan nie mówił wtedy o takim wariancie. Dlaczego? Bo szło! Teraz się zacięło i szukamy jakiś kwadratowych jaj, a w piłce nożnej nie chodzi o to, żeby chodzić od ściany do ściany, zataczać się i zmieniać strategię co chwilę. Przeczekamy te ciężkie chwile, wrócimy do równowagi, wrócimy do szybkich skrzydeł - spokojnie.

Zieliński skomentował także kwestię niewykorzystywania wszystkich dostępnych zmian w trakcie spotkań:

- To, co się dzieje na boisku nie raz powoduje takie sytuacje. Zdaję sobie z tego sprawę, iż można teraz mówić, że trzeba było robić zmiany w ostatnich minutach meczu w Szczecinie. My też o tym myśleliśmy - była już myśl, żeby zrobić jeszcze dwie zmiany w końcówce, ale biorąc pod uwagę, że byliśmy w głębokiej obronie, nie chcieliśmy robić zamieszania w defensywie, bo to czasami się źle kończy, dlatego taka, a nie inna decyzja. Czy była ona dobra? Życie pokazało, że niekoniecznie, ale wiemy o tym dopiero po fakcie.

Spotkanie 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Koroną Kielce a Arką Gdynia odbędzie się w niedzielę, 22 marca, o godzinie 12:15. Transmisja z tego meczu na antenie Radia eM Kielce i na emkielce.pl.

CZYTAJ DALEJ