Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM
Radio eM

MIASTO

Problem z blokiem Na Stoku. „Jedyna taka sytuacja w kraju”

piątek, 07 sierpnia 2020 11:36 / Autor: Michał Łosiak
Problem z blokiem Na Stoku. „Jedyna taka sytuacja w kraju”
Problem z blokiem Na Stoku. „Jedyna taka sytuacja w kraju”
Michał Łosiak
Michał Łosiak

Kuriozalna sytuacja ma miejsce w jednym z bloków kieleckiego Osiedla Na Stoku. Sam budynek, należący do spółdzielni, znajduje się na gruncie, który jest własnością miasta. To wielki kłopot dla lokatorów, którzy mają olbrzymi problem ze sprzedażą swoich mieszkań. – Prawdopodobnie to jedyna taka sytuacja w kraju – mówi Dariusz Kisiel, kielecki radny Porozumienia Jarosława Gowina.

Historia ma swoje korzenie jeszcze w czasach PRL-u. Wówczas Kieleckie Zakłady Wyrobów Metalowych SHL przekazały środki na wzniesienie budynku. Sam blok został nabyty przez spółdzielnię mieszkaniową, a grunt, wraz ze zmianą ustroju, stał się własnością gminy.

– Spółdzielczy blok nr 37 stoi na miejskim gruncie. Teoretycznie nie wygląda to źle, ale jak zwykle chodzi o kwestie formalno-prawne. Szukaliśmy sposobu, w jaki spółdzielnia mogłaby stać się właścicielem tego gruntu – mówi Filip Pietrzyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miasta Kielce.

To mogłoby być kluczowe dla rozwiązania trudnej dla mieszkańców sytuacji. – Nie mogą oni sprzedać mieszkania na kredyt, a jedynie za gotówkę. Notariusze nie chcą podpisywać aktów notarialnych, jeśli mieszkania przechodzą na kolejnego właściciela. Musimy więc znaleźć wspólne rozwiązanie z władzami Kielc – tłumaczy Marcin Łukawski, prezes Spółdzielni Na Stoku.

Odbyło się już kilka spotkań między spółdzielnią, a miastem. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo dojdzie do szczęśliwego finału. – Ma być ogłoszony przetarg na grunt pod budynkiem i w takiej drodze moglibyśmy go nabyć – informuje prezes Łukawski. W sprawę zaangażował się też kielecki radny Dariusz Kisiel. – Miejmy nadzieję na dobry konsensus, tak abyśmy we wrześniu mogli przedstawić odpowiednią uchwałę na sesji i ją przegłosować – podkreśla.

Szacunkowa kwota gruntu to 1,3 miliona złotych. – Wiadomo, że nie mamy takich pieniędzy, ale jeśli przetarg nie dojdzie do skutku, to miasto może obniżyć wartość do 40 procent – dodaje Marcin Łukawski.

Zapraszamy do nas

Nowy numer!
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO