Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 | Włoszczowa 94,4
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM

MIASTO

Co dalej z budżetem? Ostra wymiana zdań kieleckich radnych

czwartek, 08 stycznia 2026 15:11 / Autor: Maciej Piętka
Co dalej z budżetem? Ostra wymiana zdań kieleckich radnych
Co dalej z budżetem? Ostra wymiana zdań kieleckich radnych
Maciej Piętka
Maciej Piętka

15 stycznia radni po raz drugi spróbują uchwalić budżet Kielc na 2026 rok. Dziś (8 stycznia) przedstawiciele dwóch największych klubów w Radzie Miasta zorganizowali konferencje prasowe, podczas których przedstawili stanowiska dotyczące kluczowego dokumentu finansowego.

18 grudnia głosami 13 radnych projekt budżetu został odrzucony. Dokumentu nie poparli wtedy m.in. przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, którzy domagali się przyjęcia większej liczby poprawek do budżetu. Zmian nie wprowadzono, więc i radni PiS zdania nie zmienili.

– Prezydent Agata Wojda z jednej strony deklaruje potrzebę dialogu, a z drugiej odmawia spotkania z naszym klubem. Wczoraj dostaliśmy odpowiedź, w której wprost wskazano, że nie ma szans na uwzględnienie naszych poprawek, więc spotkanie jest – cytując pismo – bezcelowe – mówi Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS.

Politycy Koalicji Obywatelskiej przekonują natomiast, że część poprawek zgłoszonych przez opozycję została już zaakceptowana. Zarzucają też PiS formułowanie nieprawdziwych twierdzeń.

– Prezydent odpowiedziała pozytywnie na część postulatów opozycji, dlatego zarzuty o brak woli rozmów są nietrafione. Wiem, że spotkań dotyczących zmian w budżecie było kilka. Z zarządem rozmawiali m.in. Maciej Jakubczyk, Marcin Stępniewski oraz radni niezrzeszeni. Tylko w 2026 roku odbyły się już dwa spotkania z radnymi spoza klubów – odpowiada Wiktor Pytlak, radny KO.

Główną osią sporu pozostaje rezerwa prezydencka w wysokości 35 mln zł. PiS chce przeznaczyć jej większą część na inwestycje, czemu sprzeciwiają się władze miasta.

– W poprzednich latach nikt nie tworzył tak dużej rezerwy. Skoro powstała, można nią elastycznie zarządzać. Jeśli prezydent twierdzi, że rezerwa inwestycyjna i tak pójdzie na wydatki obligatoryjne, to znaczy, że środki te nie zostały właściwie zaplanowane. Budżet powinien zabezpieczać takie wydatki z góry, w konkretnych pozycjach. W przeciwnym razie wprowadza się opinię publiczną w błąd – mówi Stępniewski.

Nie zabrakło też ostrzejszych słów.

– Niestety prezydent zachowuje się jak nastolatka, która właśnie zderzyła się z Radą Miasta. Rada nie zgadza się na budżet w obecnym kształcie, ale jednocześnie deklaruje gotowość do jego przyjęcia po wprowadzeniu poprawek. Tymczasem prezydent, niczym nastolatka, kapryśnie tupie nogą i odpowiada: „jak nie przyjmiecie budżetu, to na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Tyle że w tej historii uszu nie odmrozi sobie, tylko mieszkańcom Kielc – dodaje.

Odmienne zdanie prezentuje Koalicja Obywatelska. W ich opinii rekordowa rezerwa nie jest niczym kontrowersyjnym.

– Taka rezerwa powinna funkcjonować od dawna. Jest po to, by reagować na nagłe potrzeby. Mamy priorytety związane m.in. z obroną cywilną. Mogą pojawić się programy rządowe wymagające wkładu własnego. Każda rodzina odkłada na czarną godzinę i miasto też powinno – mówi Michał Piasecki, przewodniczący klubu KO.

– Prezydent nie może wydać tych pieniędzy samodzielnie. Każdorazowo zgodę na ich użycie musi wyrazić Rada Miasta. Sugestie, że rezerwa jest poza kontrolą radnych, są błędne. Będziemy mieć wpływ na każdą – podkreśla radna Katarzyna Zapała z KO.

PiS zapowiedział, że nie poprze budżetu w obecnym kształcie i ponawia apel o otwarte spotkanie z władzami miasta. Apel, tym razem do radnych niezrzeszonych, kierują też politycy KO, którzy postulują poparcie projektu.

Niby to tylko kielecki Ratusz, a poczuć się można trochę jak w sejmie.

Wesprzyj nas!
Nowy numer!

Zapraszamy do nas

Zgłoś news
POSŁUCHAJ
WIDEO