Nieszczęśliwe wypadki, zasłabnięcia, czy inne zdarzenia losowe – to także nagrywa się na kamery miejskiego monitoringu. Czujność operatora może uratować ludzkie życie i … nierzadko tak bywa.
Jak mówi Bogusław Kmieć, rzecznik Straży Miejskiej w Kielcach, w ciągu ostatniego miesiąca było przynajmniej kilka przypadków, w których operator kamer zauważył osobę, która zasłabła.
– Na przykład osoba siedząca na ławce, w pewnym momencie osunęła się na nią. I choć w pobliżu znajdowało się wielu przechodniów, nikt nie zareagował. Niestety wciąż pokutuje u nas takie przekonanie, że osoba, która leży jest nietrzeźwa. Nie zawsze tak jest, a nawet jeśli, to osobie pod wpływem alkoholu także trzeba pomóc – zaznacza Kmieć.
Jak podkreśla, strażnicy miejscy mają uprawnienia ratowników medycznych. Jeśli są w stanie pomóc na miejscu – robią to. A jeśli nie, wzywają karetkę.
– W ostatnim czasie mieliśmy także sporo sytuacji, w których dzięki czujności operatora udało się odnaleźć zaginioną osobę. Niedawno był taki przypadek, gdzie mężczyzna w środku nocy wyszedł ze szpitala. Było zimno, a on ubrany był jedynie w piżamę. Jak się później okazało, pochodził z Suchedniowa, a nasi strażnicy odnaleźli go przy ulicy Krakowskiej w Kielcach – opowiada.
Wśród innych zdarzeń, które rejestrują miejskie kamery są między innymi takie wykroczenia jak spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, ale nierzadko także bójki i przypadki zażywania narkotyków.
– Mamy co najmniej kilka miejsc, które objęte są szczególnym nadzorem. Z doświadczenia wiemy, że to właśnie tam bardzo często dochodzi do zażywania substancji odurzających. Osoby, które to robią nie zdają sobie sprawy z obecności i kamer i najczęściej są bardzo zaskoczone, gdy na miejsce dociera patrol i prosi na przykład o… pokazanie skarpetki. Bo operator kamer zauważył, że właśnie tam schowane zostały narkotyki – mówi strażnik miejski.
Sieć kieleckiego monitoringu obejmuje obecnie blisko trzysta kamer.