Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Felieton Tomasza Natkańca: Obyśmy zdrowi byli!
autor
Tomasz Natkaniec
4 godzin temu

Tak właśnie, proszę Państwa. Obyśmy zdrowi byli, bo przyszły ciężkie czasy. Szpitale, z braku pieniędzy, ograniczają świadczenia lub zamykają całe oddziały i dotyczy to również naszego województwa ( o czym pisze na stronie emkielce.pl nasza dziennikarka Nina Wrzosek). I tak na przykład 30 pacjentów ze stwardnieniem rozsianym przerwie leczenie w szpitalu w Skarżysku-Kamiennej, a wcześniej ograniczył wszczepianie endoprotez szpital „Górka” w Busku-Zdroju. NFZ nie płacił na czas niemal wszystkim naszym placówkom, nawet Świętokrzyskiemu Centrum Onkologii. Nic więc dziwnego, że PiS, widząc jak to wygląda w skali kraju, postanowił złożyć wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia, Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

 

Przypomnijmy niektóre pomysły tej pani na dalsze funkcjonowanie służby zdrowia: otóż na przykład na nowo chce wprowadzenia limitów wizyt u specjalistów, limitów zniesionych za rządów PiS, oraz powrotu limitów w operacjach zaćmy, co spowoduje konieczność przesunięcia leczenia ponad 90 tys. pacjentów na kolejny rok. A pamiętacie Państwo zapewne, jak jeszcze przed około dziesięcioma laty czekało się długimi miesiącami na ten prosty zabieg? No to teraz znów będzie się czekać. Jest też bardzo zła wiadomość dla emerytów: to ograniczenie finansowanie leków bez recepty dla osób powyżej 65. roku życia – w skali przekraczającej 1,5 mld zł.

Rząd Donalda Tuska zdecydował też, iż szpitale powiatowe będą teraz miały jeszcze mniej  pieniędzy -  o niemal 700 mln zł. Skończyło się również dobre w szpitalnym żywieniu: wracają cienkie zupki i ryż polany chudą śmietaną na drugie danie, bo nastąpi spektakularny koniec programu „Dobry posiłek w szpitalu”, funkcjonującego tu i ówdzie od kilku lat. W ten sposób rząd zaoszczędzi na żywieniu chorych (czasem ciężko) ludzi 900 mln zł.

Ale i tak jest powód do cichego podtrzymywania pogody ducha, bo jeszcze trzy tygodnie temu minister Maciej Berek nadzorujący innych ministrów (choć to zdaje się obowiązek premiera) stwierdził, że placówki leczące pacjentów ponad limity i bezczelnie żądające za to zapłaty od NFZ, są nieuczciwe!  W związku z czym konieczne jest… zmniejszenie poziomu refundacji za takie usługi do 40 proc.

Innymi słowy: drogi pacjencie, musisz starannie zaplanować kiedy i na co zachorujesz i najlepiej choruj na wszystko co uznasz za stosowne w pierwszym kwartale roku, bo pod koniec drugiego kwartału może się okazać, iż nie zmieściłeś się w przyznanym przez NFZ limicie. I klops. Zwłaszcza, że dyrektor lecznicy raczej nie zapłaci z własnej kieszeni za twoje badanie tomografem czy rezonansem magnetycznym, chyba że ma pogodną, dwoistą naturę świętego Franciszka i matki Teresy z Kalkuty na raz. I nie szkodzi, że płacisz podatki. To się o ogóle w naszym uroczym państwie nie liczy. Takie życie.

Na szczęście po szczerych słowach ministra Berka wybuchła taka dzika awantura, że ministerstwo szybciutko podniosło te nieszczęsne limity do 50, a dla niektórych świadczeń 60 procent. Ja odczuwam jednak pewien niedosyt, bo pan Berek wciąż pozostaje na swoim stanowisku, które opłacam, a w normalnym kraju zostałby zdymisjonowany w pięć minut. No, nic. Może wymagam zbyt wiele, bo po prostu normalności.

Tak czy inaczej pomysł PiS, by odwołać panią minister oczywiście niczego nie zmieni. Zwłaszcza, że jej nie da się odwołać, gdyż należy do koalicji, a ta ma większość. Zaś interesy parlamentarnej większości stoją ponad interesami ludzi chorych. Nie ma też najmniejszego znaczenia, iż według respondentów przepytanych przez pracownię United Surveys dla Wirtualnej Polski, aż ponad 82 proc. Polaków nie dostrzega pozytywnych efektów działań koalicji rządzącej na sytuację w polskiej ochronie zdrowia, w tym prawie 48 proc. nie widzi ich „zdecydowanie”. 

Nic się nie zmieni, bo taki mamy polityczny klimat, jakby powiedziała pewna była pani minister i była wicepremier w rządzie Donalda Tuska. Więc szpitale dalej będą ograniczały świadczenia, zamykały oddziały, a pacjenci - przecierali oczy ze zdumienia, bo jak to? Już nawet czekając miesiącami na wizytę lub zabieg, nie mówiąc o operacji, nie doczekają się?!  Przecież kiedyś mogli! Ale to było kiedyś.

Bo teraz… Teraz to piniędzy ni ma. I raczej nie będzie.

Reklama

CZYTAJ DALEJ