Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Ks. doktor Andrzej Kwaśniewski: Łzy na ikonie Matki Bożej w Dzierzgowie
autor
Katarzyna Bernat
2026.07.16 09:20

Rozmowa z ks. doktorem Andrzejem Kwaśniewskim, historykiem, dyrektorem Ośrodka Archiwów, Bibliotek i Muzeów Kościelnych, Katolicki Uniwersytet Lubelski

Dzierzgów, to miejscowość, której początki sięgają średniowiecza. W kościele parafialnym znajduje się bizantyńska ikona Matki Bożej z przełomu XVI i XVII wieku.

Dzierzgów był uposażeniem prepozyta krakowskiego, czyli członka Kapituły Kapłanów na Wawelu, takiego senatu biskupiego. Stąd był związek Dzierzgowa z Krakowem, bo kapituła nigdy nie umiera, wymieniani są jej członkowie w kolejnych pokoleniach. W czasie, gdy było zjawisko łez na obrazie Matki Bożej, proboszczem był ksiądz Jan Dubrawski, przedstawiciel Kapituły Krakowskiej. Na mapie XVII-wiecznej Polski, Dzierzgów znajdował się w województwie krakowskim i w powiecie lelowskim.

Zjawisko łez na obrazie Matki Bożej odnotowano w 1664 roku. Do jakich dokumentów historycznych, opisujących to zjawisko, ksiądz dotarł?

Jeden to jest dokument, który znajduje się w archiwum parafialnym. On był znany w parafii i diecezji w odpowiednich opracowaniach. Wiedział o nich ks. prof. Daniel Olszewski. Natomiast w ostatnim czasie okazało się, że w Bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku znajduje się druk ulotny złożony z dwóch kart, czyli czterech stron niepełnych druku. To taka staropolska ulotka, zawierająca historię, zbieżną z tym, co znajduje się we wspomnianym archiwum parafialnym. Druk był wydany  szybko, kiedy jeszcze nie było ustalone znaczenie tego zjawiska. To świadczy o tym, jak musiał działać ówczesny proboszcz, powiązany z Krakowem, czyli ośrodkiem, gdzie działały drukarnie. Druki ulotne działały więc na zasadzie staropolskiej gazety. Informacja została spisana, wydrukowana i rozeszła się po całej ówczesnej Rzeczpospolitej.

Jak ksiądz trafił na ten dokument, który opisuje to zjawisko?

Dokument został odnaleziony, ponieważ uwzględniono go w katalogu druków ulotnych biblioteki PAN w Gdańsku. Na ten dokument natrafiły dwie badaczki z KUL i umieściły opis w swojej książce. Kiedy natrafiłem na ich publikację, postanowiłem dotrzeć do oryginału. Przysłano mi ich skany. Odkrycie było dla mnie ogromną radością. Przystąpiłem do opracowania dokumentu: przepisania, uwspółcześnienia pisowni oraz interpretacji.

Dlaczego ten druk znalazł się w Gdańsku?

Trudno to dziś ustalić. Jest on z najlepiej zachowanych z tego okresu. Być może gdzieś są jeszcze inne. W bibliografii Karola Estreichera ten druk nie był odnotowany. Jest to więc pewnego rodzaju odkrycie bibliograficzne. Zależało mi, aby to źródło opracować i opisać. Powstał artykuł naukowy, który jest dostępny na platformach internetowych.

Co opisuje ten druk, do którego ksiądz dotarł?

Opisuje to niezwykłe zjawisko. Wieczorem 22 lipca 1664 roku kościelny w czasie czynności wokół świec na ołtarzu, zauważył wypływającą ciecz z prawego oka ikony Matki Bożej. Wzbudziło to jego zainteresowanie. Zawiadomił o tym proboszcza ks. Jana Dubrawskiego i wikariusza ks. Tomasza Łyczborskiego, którzy przyglądali się temu zjawisku. Te mokre miejsca, które znajdowały się na obrazie, zaczęto wycierać. Ale po wytarciu okazało się, że jeszcze przez dwa kolejne dni również się ono pojawiało. Uznano to za łzy Matki Bożej. Oczywiście nie było wtedy możliwości badań laboratoryjnych. Jednak, gdy nie ustawało to zjawisko, zaczęto je uznawać w kategoriach nadprzyrodzonych, ponieważ ta ciecz wydobywała się z oczu Maryi. Były to wyraźne strumyki, tak jest wyrażone w tym druku ulotnym - "strumyczki, które płynęły z oczu Matki Bożej". Wycierano to puryfikaterzem, czyli płótnem, które służy do wycierania kielicha i pateny.

Co było dalej?

            Następnego dnia 23 lipca rozgłoszono to wydarzenie i zebrali się świadkowie: okoliczna szlachta oraz ludzie z innych stanów. Chodziło o to, aby nie tylko księża oglądali to zjawisko, ale także świeccy. Ludzie ci, przyglądali się łzom Matki Bożej. Spowodowało to ogromne poruszenie w okolicy.

            Dzięki komunikacji z Krakowem, szybko udało się dotrzeć do biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego. Biskup natychmiast wysłał komisję wybitnych teologów, która zaczęła przesłuchiwać świadków i obserwować to zjawisko. Komisja sporządziła dokumentację oraz krytycznie zbadała i oceniała zjawisko, czy nie jest ono efektem fałszerstwa, aby móc stwierdzić jego wiarygodność. Dlatego, po zauważeniu zjawiska, proboszcz zwołał licznych świadków oraz zaprosił komisję z Krakowa do jego zbadania i udokumentowania, aby uzyskać potwierdzenie, czy jest to zjawisko nadprzyrodzone czy jakieś przywidzenia.

Zjawisko łez miało miejsce 22-24 lipca i 26 lipca 1664 roku. Jak ocenił je Kościół Katolicki?

Najpierw była interpretacja podstawowa. Dzień 22 lipca to wspomnienie Marii Magdaleny, który wiąże się z ideą pokuty. Następne dni nie mają interpretacji, ale 26 lipca jest dniem św. Anny i Joachima, rodziców Maryi.

            Jak wynika z dokumentów, najpierw wycierano te łzy. Następnie obserwowano skutki, jakie spowodowały na farbie ikony. Po tych łzach zostawały ślady. Kolejna reakcja, to szybkie działanie proboszcza, zawiadomienie biskupa krakowskiego i przysłanie komisji. Niestety w archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie nie udało się odnaleźć tego protokołu, który wykonała komisja biskupa Trzebickiego. Jednak z prac tej komisji wynikło, że nie zabroniono i nie wprowadzono żadnych ograniczeń w związku z szerzącym się kultem Matki Bożej w Dzierzgowie.

            Obraz jest kunsztownie wykonany w stylu bizantyńsko-ruskim i został przywieziony z terenów Rusi. Po odnotowaniu zjawiska łez, został otoczony czcią i stał się obrazem nie tylko dla tej parafii. Komisja biskupia niczego nie zabroniła, nie znalazła żadnych działań sekciarskich lub oszustwa. Po prostu spisała to, co się działo, przesłuchała świadków i pozostawiła ten kult, aby zgodnie z własną dynamiką się rozwijał. Ten kult od tamtego czasu, aż po dzień dzisiejszy pozostaje żywy, ludzie modlą się przy tym obrazie, doznają szczególnych łask i uzdrowień. Te uzdrowienia są spisywane i pozostają w kancelarii parafialnej, jako dokumentacja. Natomiast sława tego obrazu, spowodowała duży ruch religijny i uczyniła to miejsce żywym sanktuarium kultu Matki Bożej.

Zjawisko łez na ikonie było łączone z ówczesnymi wydarzeniami politycznymi w Polsce. Jakimi?

We wspomnianym druku ulotnym podawano dwa cele: umocnienie wiary i zachętę do pokuty, bo skoro Matka Boża płacze, to znaczy, że się czymś smuci. Wtedy nikomu do głowy nie przychodziły sprawy ogólnopolskie. Myślano tylko w sposób religijny.

             Jednak przebywający w niedalekich Goleniowach staropolski historyk Wespazjan Kochowski, kiedy pisał historię panowania króla Jana Kazimierza, to w trzeciej części: "Annalivm Poloniae Climacter Tertius" z 1698 roku dokonał interpretacji tego zjawiska i pokojarzył daty. Kiedy pojawiło się to niezwykłe zjawisko - łzy na ikonie Matki Bożej w Dzierzgowie w dniach: 22, 23, 24 oraz 26 lipca 1664 roku - dokładnie wtedy, na dworze królewskim w Warszawie myślano, jak zniszczyć magnata Stanisława Lubomirskiego, który był zasłużony dla Rzeczpospolitej [podczas obrony w latach potopu szwedzkiego - przyp. KB]. Król Jan Kazimierz nie miał potomstwa. Forsowana była więc opcja, aby na tronie polskim zasiadł francuski kandydat i dokonana została elekcja vivente rege, [czyli wybór następcy, kiedy jeszcze żył król - przyp. KB]. Za intrygą przeciwko Lubomirskiemu stała Maria Ludwika, pochodząca z Francji żona króla. Z powodu tego pomysłu wytworzyła się opozycja, ponieważ szlachta nie chciała, aby na siłę forsować następcę żyjącego jeszcze króla. Takie zwyczaje, które królowa przyniosła z Francji - absolutyzmu władcy, nie były akceptowane w Polsce, gdzie szlachta wybierała króla. Rozwiązanie forsowane przez królową było więc nadużyciem władzy.

Jak rozwijał się kult Matki Bożej w Dzierzgowie?

Biskup krakowski Andrzej Trzebicki, opisał, zbadał i niczego nie zabraniał, co miało wpływ na dynamikę kultu Maryjnego. Szczególnie liczne pielgrzymki przybywały 22 lipca oraz 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Trzeba podkreślić, że był to kult oddolny, wspierany przez proboszczów. Duże zasługi w tym zakresie mieli ks. Tadeusz Grabek i ks. Grzegorz Augustynik. Najbardziej zainteresowanie ożywiło się na początku XX wieku. Opowiadając tę ciekawą historię, zachęcam więc współczesnych czytelników, aby przyjechali do Dzierzgowa i pomodlili się przed ikoną Matki Bożej.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

 

 

 

CZYTAJ DALEJ