Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
[INTERWENCJA] W Starochęcinach nie ma już punktu przedszkolnego. Rodzice dowiedzieli się w ostatniej chwili
Beata Kwieczko
2021.09.02 07:24

W Starochęcinach został zlikwidowany punkt przedszkolny prowadzony przez Stowarzyszenie "Padre". – O wszystkim dowiedzieliśmy się dzień przed rozpoczęciem nauki i teraz nie mamy co zrobić z dziećmi – mówi jeden z rodziców, który powiadomił o sprawie naszą redakcję.

W ubiegłym roku szkolnym do punktu przedszkolnego w Starochęcinach uczęszczało 14 dzieci. – Ja i wielu innych rodziców w kwietniu potwierdziliśmy, że nasze dzieci będą nadal uczęszczać do przedszkola, a we wtorek (31 sierpnia) zadzwoniła do nas pani ze Stowarzyszenia, która poinformowała, że likwidują punkt przedszkolny. Teraz nie wiem, co zrobić z dzieckiem – mówi pan Paweł, którego syn uczęszczał do punktu przedszkolnego prowadzonego przez Stowarzyszenie "Padre".

Dodaje, że placówka prowadziła nabór, więc rodzice tym bardziej nie rozumieją decyzji Stowarzyszenia. – Taka sytuacja w ogóle nie powinna się zdarzyć, a wiem, że nie wszyscy zostali powiadomieni o tym, że punkt zawiesza działalność – relacjonuje.

Jowita Prokop-Grzywna, prezes Stowarzyszenia "Padre", tłumaczy, że punkt został zawieszony, ponieważ chęć uczęszczania do placówki zadeklarowało jedynie kilka osób, dlatego jego prowadzenie jest niemożliwe z powodu finansowania.

– Prowadziliśmy rekrutację zgodnie z przepisami, ale żeby taki punkt przedszkolny mógł funkcjonować, potrzebna jest określona liczba dzieci. W ubiegłym tygodniu zaczęły docierać do nas głosy, że nie wszyscy rodzice, którzy potwierdzili wolę kontynuacji edukacji przedszkolnej i zapisali swoje dzieci do naszego punktu przedszkolnego podczas naboru, będą korzystać z zajęć naszego przedszkola. Postanowiliśmy to zweryfikować i okazało się, że większość rodziców posyła dzieci do innych placówek – informuje Jowita Prokop-Grzywna.

Prezes Stowarzyszenia jest zaskoczona interwencją rodzica. – Wszyscy zostali poinformowani, że w tej sytuacji nie mamy innego wyjścia. Wskazywaliśmy również placówki alternatywne, do których mogą uczęszczać dzieci. Do wszystkich dzwoniliśmy w ostatnich dniach sierpnia, ale nie mogliśmy zrobić tego wcześniej, ponieważ sami dowiedzieliśmy się o sprawie późno. Nie mamy obowiązku sprawdzania przed wakacjami, czy wszyscy, którzy się zadeklarowali, zostają. Poza tym, zgodnie z harmonogramem rekrutacji, następowała weryfikacja woli zapisu, która nie wykazała tak licznych rezygnacji – przekonuje.

Placówka mogłaby funkcjonować, gdyby uczęszczało do niej minimum dziesięcioro dzieci oraz gdy kwota dotacji pokryłaby koszty związane z funkcjonowaniem placówki - co jest zapisem w organizacji punktu przedszkolnego.

– To nie wynika z naszej złej woli, ale z braku funduszy. Otrzymujemy dotację z gminy na tylu uczniów, ilu korzysta z placówki, a przy kilku osobach nie jesteśmy w stanie zatrudnić nauczycieli, zaopatrzyć punkt w pomoce dydaktyczne i opłacić kosztu wynajęcia sali – wyjaśnia.

Informację tę potwierdziły władze Miasta i Gminy Chęciny. Przedstawiciele Stowarzyszenia dodają, że mogą spotkać się z zainteresowanymi rodzicami, aby raz jeszcze wyjaśnić całą sprawę.

NAJNOWSZE

OSTATNIA AKTUALIZACJA

95
6,49
98
6,99
ON
7,32
LPG
3,74
ORLEN
Wincentego Witosa 64K, Kielce

CENY PALIW

SPRAWDŹ CENY AKTUALIZUJ

CZYTAJ DALEJ