SPORT
Poczucie rozczarowania i absmaku. Korona przegrywa z Zagłębiem po dramatycznej końcówce
Nie tak podopieczni Jacka Zielińskiego wyobrażali sobie rozpoczęcie rundy wiosennej na własnym boisku. Korona Kielce przegrała 1:2 po dwóch prostych błędach w końcówce spotkania.
Było to sentymentalne spotkanie dla Leszka Ojrzyńskiego, który po blisko 3,5 roku przerwy powrócił na ławkę trenerską do Kielc. Dla Złocisto-Krwistych miało to być spotkanie na utrzymanie zwycięskiego kursu na rozpoczęcie rundy oraz okazja do pierwszego zwycięstwa przed własnymi fanami od 27 września 2025 roku i wygranej z Lechią Gdańsk.
Koroniarze rozpoczęli spotkanie “z wysokiego C”. Już w jego 2. minucie złe podanie Jasmina Buricia do Romana Yakuby w obrębie pola karnego przeciął Wiktor Długosz. Z prawej strony piłka trafiła na 18. metr pod nogi Martina Remacle’a, którego uderzenie zostało zablokowane. Swoich sił spróbował Konrad Matuszewski, po którego uderzeniu piłka trafiła w Igora Orlikowskiego, a w konsekwencji na rzut rożny.
4 minuty później Złocisto-Krwiści odnotowali pierwszą, bardzo dobrą okazję do strzelenia bramki. Po chaosie związanym z rzutem rożnym piłka trafiła na lewą stronę pod nogi Antonina. Hiszpan pokonał kilkanaście metrów, dośrodkował na pole bramkowe, lecz Konstantinos Soteriou uderzył piłkę ponad bramkę.
Kilka chwil później swoich sił strzałem z dystansu spróbował Długosz, Burić piłkę sparował, lecz ta trafiła do Konrada Matuszewskiego ustawionego po lewej stronie boiska. Po szybkim rozegraniu Antonin dośrodkował piłkę na pole karne. Futbolówkę próbował zaatakować Mariusz Stępiński, lecz sprzed głowy wybił mu ją Yakuba.
Pod koniec 15. minuty pierwszy groźny strzał na bramkę Korony oddał Jakub Kolan, lecz Xavier Dziekoński przeniósł go nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później po dośrodkowaniu piłki z autu na pole karne Korony piłka wpadła do bramki po uderzeniu Igora Orlikowskiego, lecz gol nie został uznany ze względu na wcześniejszy faul Damiana Michalskiego.
Jednakże dynamicznie było po obu stronach. Po wznowieniu gry przez Dziekońskiego bardzo dobrym rajdem w pole karne popisał się Wiktor Długosz, lecz uderzył prosto w golkipera Miedziowych, a dobitka Stępińskiego została wybita na rzut rożny. Po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu w wykonaniu Wiktora Długosza strzał na bramkę oddał Konstantinos Soteriou, który został “tylko” odbity przez Buricia, co wykorzystał Resta, który pewną dobitką zapewnił Koronie prowadzenie 1:0!
W pierwszych 30 minutach spotkania to Korona była drużyną prowadzącą grę i więcej grającą piłką, lecz w ostatnim kwadransie pierwszej połowy ten obraz zaczął się zmieniać na korzyść Zagłębia. W 32. minucie błąd popełnił Dziekoński, który, wychodząc na 20. metr, nieroztropnie podał piłkę do naciskanego przez Kocabę Remacle’a, co zmusiło Belga do wybicia piłki na rzut rożny.
Pod koniec pierwszej części meczu działo się bardzo dużo. Najpierw Svetlin bardzo dobrze wypuścił Matuszewskiego na lewej stronie boiska. Wahadłowy zagrał piłkę w głąb pola karnego, którą nabił Roman Yakuba, trafiając tym samym do siatki samobójczo, lecz bramka nie została uznana ze względu na pozycję spaloną dośrodkowującego. Minutę później w polu karnym Korony upadł Sypek, lecz sędzia Piotr Rzucidło razem z wozem VAR nie znaleźli podstaw do podyktowania rzutu karnego.
Złocisto-Krwiści źle weszli w drugą część spotkania. Zagłębie zostało ożywione dwiema zmianami, a w 48. minucie Xaviera Dziekońskiego przed oddaniem piłki Kosidisowi w własnym polu bramkowym uratował tylko faul Greka. Jednakże chwilę później Matuszewski dośrodkował piłkę na pole karne, którą przyjął Dawid Błanik. Krótko wycofał do Długosza, który miękką centrą zagrał futbolówkę na głowę Stępińskiego, lecz strzał okazał się za słaby, żeby zaskoczyć Jasmina Buricia.
W kolejnych minutach goście mocno napierali na pole karne, ale Korona była konkretniejsza. W 61. minucie przepięknym strzałem z lewego skraju szesnastki popisał się Antonin, lecz równie fenomenalną interwencją mógł pochwalić się Burić.
Następne 20 minut oznaczało dużą dominację Miedziowych na murawie, która skonkretyzowała się w 84. minucie. Piłkę na pole karne z rzutu wolnego zagrał Adam Radwański, bliżej bramki dograł ją Michał Nalepa, a strzał oddał Damian Michalski. Niefortunnie odbiła się ona w kierunku bramki od Bartłomieja Smolarczyka, dekoncentrując zupełnie kielecką drużynę. Sytuację rozpaczliwym wybiciem próbował ratować Wiktor Długosz, lecz zagrał ją na nogę Levente Szabo, który wyrównał stan rywalizacji.
Tragedii Kielczan nie było końca, gdyż dwie minuty później znów Adam Radwański wrzucił piłkę na pole karne, którą przedłużył Damian Michalski. Marcel Pięczek odbił piłkę do własnej bramki i trafieniem samobójczym dał Zagłębiu prowadzenie...
Podopieczni Jacka Zielińskiego próbowali jeszcze powalczyć o choć jeden punkt, lecz ta sztuka się nie udała i to Miedziowi wrócili do Lubina z trzema punktami.
- Przełknęliśmy gorzką pigułkę w dniu dzisiejszym. Szczególnie w końcówce tego meczu, bo coś się wymknęło spod kontroli, ale mówiliśmy sobie w przerwie, że musimy ten mecz zamknąć na 2-0, bo ten wynik nam niczego nie gwarantuje. Obawiałem się tych stałych fragmentów gry i rzeczywiście Zagłębie nas po tych dwóch stałych fragmentach przycisnęło i strzeliło dwie bramki. Sami sobie to sprokurowaliśmy, dlatego tym większy żal, bo szczególnie w pierwszej połowie były fragmenty naprawdę dobrej gry, ale w piłce liczy się to, co wpadnie do siatki. Zagłębie było skuteczniejsze - wygrało, a my niestety musimy przełknąć tę pigułkę, wrócić do równowagi i myśleć już o następnym meczu, bo tego meczu już nie odrobimy. - tak spotkanie podsumował trener Korony Kielce.
Tym większy jest ból, iż po zderzeniu w 54. minucie meczu złamania nosa doznał Pau Resta, co najprawdopodobniej wyklucza go z przyszłotygodniowej Świętej Wojny z Radomiakiem:
- Na zdjęciu wygląda nie za dobrze. Jest już w szpitalu. Nie wiem czy będzie zabieg od razu, czy będą czekać na zejście opuchlizny, ale myślę, że jego zejście na pewno nas osłabiło, jeśli chodzi o grę w powietrzu, bo jest jednym z lepszych zawodników w tym elemencie w naszej drużynie, więc wielka szkoda, bo myślę, że w kontekście meczu z Radomiakiem straciliśmy zawodnika, ale myślę, że szybko dojdzie do siebie. - tak kontuzję Hiszpana opisał szkoleniowiec Złocisto-Krwistych.
Po tym spotkaniu Korona jeszcze utrzymała swoją 7. pozycję w tabeli, lecz po końcu kolejki ta sytuacja może się zmienić i kielecka drużyna może spaść na 9. miejsce (jeśli Radomiak i Lech wygrają swoje spotkania).
Następnym meczem Koroniarzy będzie wyjazdowe starcie z Radomiakiem Radom, które odbędzie się w piątek, 13 lutego, o godzinie 18.
Korona Kielce - Zagłębie Lubin 1:2 (1:0)
Bramki: Resta 18’ - Szabo 84’, Pięczek 86’ (samobój)
Żółte kartki: Remacle 3’
Korona: Dziekoński - Smolarczyk, Soteriou, Resta (Pięczek 58’) - Zwoźny (Błanik 46’), Remacle (Gustafson 46’), Svetlin (Nono 85'), Matuszewski - Długosz, Antonin (Davidović 80’) - Stępiński
Zagłębie: Burić - Orlikowski (Grzybek 46’), Nalepa, Michalski, Yakuba - Kocaba, Kolan (Radwański 78’) - Sypek (Mlinarić 46’), Kowalczyk (Diaz 66’), Lucić - Kosidis (Szabo 66’)
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa)
https://www.emkielce.pl/sport/korona-przegrywa-1-2-z-zaglebiem#sigProGalleria3b10fe13db





