Zawiadomił policję o włamaniu i rozboju, do którego miało dojść w poniedziałek, 6 kwietnia. Szybko okazało się, że całą historię zmyślił. 33-latek odpowie wkrótce przed sądem.
Jak poinformował policjantów „poszkodowany”, w świąteczny poniedziałek, po otwarciu drzwi swojego domu natknął się na nieznanego sprawcę.
– Według jego zeznań, napastnik zaatakował go kopiąc oraz używając gazu pieprzowego. Następnie sprawca miał ukraść szkatułkę z pieniędzmi w kwocie ponad 24 tysięcy złotych oraz stu euro i uciec – wyjaśnia st. asp. Jacek Borek z KMP w Kielcach.
Na miejsce udali się policjanci, którzy wykonali oględziny i zabezpieczyli ślady. Jednak szybko nabrali wątpliwości co do przebiegu zdarzeń.
– Wyszło na jaw, że do żadnego włamania ani napadu nie doszło, a cała historia została wymyślona przez 33-latka. Mężczyzna, który początkowo występował w roli pokrzywdzonego, w rzeczywistości wprowadził w błąd organy ścigania, składając zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie oraz fałszywe zeznania – mówi Borek.
Za wprowadzenie służb w błąd, 33-latkowi grozi nawet osiem lat więzienia.
