Mieszkańcy kieleckiego osiedla Słowik obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Powodem jest niedawna modernizacja linii kolejowej przebiegającej przez tę część miasta. W jej wyniku zwłaszcza mieszkańcy ulicy Tarasowej zostali niemal całkowicie odcięci od reszty Kielc.
Jak mówi pan Robert, jeden z mieszkańców, codzienne wyjście do sklepu czy kościoła stało się dla wielu osób prawdziwym wyzwaniem.
– Nie mamy wyjścia z osiedla. Do tej pory przechodziliśmy przez tory kolejowe – były łagodne. Natomiast miesiąc temu, po modernizacji, powstały nasypy i rowy. Nie ma już żadnego przejścia na drugą stronę – na przystanek, do szkoły, sklepów czy kościoła. Nikt nie może przejść, bo nie ma którędy – mówi pan Robert.
Problem sięga lat 70., kiedy ulica Tarasowa została przecięta torami kolejowymi bez zapewnienia alternatywnego przejścia dla pieszych. Przez dekady mieszkańcy radzili sobie, korzystając z nieformalnego, choć wygodnego przejścia przez tory. Sytuacja zmieniła się diametralnie miesiąc temu, po zakończeniu prac modernizacyjnych.
Pan Robert podkreśla, że obecnie jedyną drogą wyjścia z osiedla dla mieszkańców ulicy Tarasowej jest błotnista droga techniczna prowadząca pod wiadukt przy ulicy Chorzowskiej. To miejsce – jak zaznacza – jest szczególnie niebezpieczne ze względu na duże natężenie ruchu samochodowego.
– Tam, pod mostem, są położone dwie betonowe płyty typu jomb. Człowiek łatwo może się przewrócić. Nie ma tam przejścia ani możliwości przejazdu z wózkiem czy rowerem. Dziecko idzie praktycznie wprost pod koła samochodów – opisuje mieszkaniec.
Dotychczasowe apele i rozmowy z przedstawicielami kolei nie przyniosły rezultatów. Mieszkańcy zapowiadają dalsze działania i chcą zaangażować w sprawę także władze miasta, licząc na poprawę bezpieczeństwa oraz wyznaczenie bezpiecznego przejścia dla pieszych.