Pracownicy NSZZ „Solidarność” oraz Związku Zawodowego Pracowników Poczty Polskiej domagają się podwyżek, na które nie zgadza się zarząd. Dtego też, na znak protestu, od 13 dni okupują placówkę Poczty Polskiej w Warszawie. Kieleccy pocztowcy na znak solidarności biorą urlopy i jeżdżą do stolicy. Chcą wspólnie negocjować.
Związki zawodowe wystąpiły z wnioskiem do pracodawcy o podwyżki wynagrodzenia na każdy etat o 400 złotych. - Pracodawca w ogóle nie bierze pod uwagę jakichkolwiek podwyżek do naszej pensji podstawowej. Były różne propozycje, ale w grę wchodziły tylko premie w określonych miesiącach, a nas to nie zadowala - mówi Dorota Lipka, przewodnicząca pracowników Poczty Polskiej w Kielcach, która na dwa dni osobiście pojechała do stolicy.
Od kilkunastu tygodni dwa związki zawodowe, czyli NSZZ „Solidarność” oraz Związek Zawodowy Pracowników Poczty Polskiej, prowadzą rozmowy z zarządem na temat podwyżek. Ponieważ zarząd nie przystaje na żadne propozycje, pracownicy wszczęli spór zbiorowy. - Podczas ostatnich rozmów zarząd stwierdził, że nie ma nic do zaproponowania i jego przedstawiciele opuścili salę obrad. Związkowcy tam zostali i oczekują na powrót do negocjacji - mówi Waldemar Bartosz, przewodniczący zarządu regionu świętokrzyskiego NSZZ "Solidarność".
Pracownicy okupują pomieszczenia Poczty Polskiej od 13 dni. - Pięć osób jest tam dzień i noc, śpią na karimatach i praktycznie tam zamieszkali. Jeśli chodzi o resztę, to wymieniamy się między sobą. Pracownicy pozostałych placówek, na znak solidarności biorą urlopy specjalnie po to, żeby uczestniczyć chociaż przez kilka dni w okupacji - informuje Lipka.
Okupacja w Warszawie dotyczy jednej placówki. Pozostałe pracują w normalnym trybie. - Nie zamierzamy narażać firmy na dodatkowe koszty. Strajk to dla nas ostateczność. Nie chcemy do niego doprowadzać - tłumaczy Lipka.
Na dziś na godzinę 13, w związku z zaistniałym konfliktem, zaplanowano konferencję prasową w Warszawie. - Liczymy, że sprawa rozwiąże się jak najszybciej. Może dzisiejsze spotkanie do czegoś doprowadzi - dodaje Lipka.
O stanowisku zarządu Poczty Polskiej poinformujemy, gdy tylko będzie znane.