MIASTO
Mieszkańcy Białogonu o planie miasta dla swojej dzielnicy: „Traktują nas jak skansen”
Dziś (27 lutego) w Domu Kultury „Białogon” odbyło się spotkanie mieszkańców z radnym Wiktorem Pytlakiem. Zebrani głośno protestowali przeciwko zapisom planu ogólnego, a konkretnie wobec propozycji dotyczących ich dzielnicy.
Do 30 czerwca każda gmina w Polsce musi uchwalić tzw. plan ogólny, który – w uproszczeniu – określi, co i gdzie będzie można budować. Choć prace nad dokumentem są na stosunkowo wczesnym etapie, to część mieszkańców już wyraża sprzeciw. Jednym z punktów spornych jest Białogon, co było wyraźnie widać podczas spotkania zorganizowanego na tym właśnie osiedlu przez kieleckiego radnego.
– Słyszeliśmy dziś wiele uwag dotyczących planu ogólnego dla Białogonu. Widać, że etap konsultacji społecznych, który dopiero przed nami, będzie bardzo intensywny. Osobiście wspieram dążenia mieszkańców. Uważam, że stworzenie na Białogonie terenów pod zabudowę jednorodzinną byłoby realną alternatywą dla tych, którzy wyprowadzają się do gmin ościennych – mówi Wiktor Pytlak, radny klubu KO.
Na czym polega problem? Mieszkańcy podkreślają, że w obecnym projekcie planu ogólnego w praktyce ogranicza się możliwość budowy domów jednorodzinnych m.in. na Białogonie. Zwracają też uwagę, że dokument zakłada docelowe zmniejszenie liczby mieszkańców miasta do ok. 140 tysięcy.
– Odkąd w 1966 roku przyłączono Białogon do Kielc, niewiele się tu zmieniło na lepsze. W projekcie planu widzimy, że jesteśmy wykluczeni, podobnie jak inne peryferyjne dzielnice. To plan zwijania miasta: smart city, wysokie wieżowce w centrum i brak inwestycji na obrzeżach. Białogon mógłby być idealnym miejscem dla tych, którzy nie chcą mieszkać w śródmieściu. Tymczasem działki na białogonie mają stać się rolnymi, bez prawa do zabudowy. Moim zdaniem silnie działa tu lobby deweloperów – komentuje Grzegorz Jedliński, mieszkaniec Białogonu.
Wielu uczestników spotkania podkreślało, że czują się zaniedbywani przez magistrat.
– Dlaczego naszym kosztem mają być uzbrajane tereny w centrum? Traktuje się nas jak skansen. Od momentu przyłączenia Białogonu do Kielc niewiele się tu zmieniło. Jeśli plan zostanie przyjęty w obecnym kształcie, doprowadzi do „wymierania” nie tylko naszej dzielnicy, ale całego miasta. Dziś Kielce liczą ok. 175 tysięcy mieszkańców. Wielu wyprowadza się do okolicznych gmin, bo tam warunki są lepsze, a do miasta zawsze można dojechać – mówi Piotr Jakubczyk.
W spotkaniu uczestniczył również przewodniczący Rady Miasta, który zapowiedział, że podczas najbliższej sesji mieszkańcy będą mogli zabrać głos.
– W obecnym kształcie zabudowa jednorodzinna jest praktycznie wykluczona. To niedopuszczalne. Musimy zrobić wszystko, by jak najwięcej gruntów pod taką zabudowę było dostępnych nie tylko na Białogonie, ale także na Posłowicach, Zalesiu czy Dyminach. Jeśli nie stworzymy warunków do budowy domów w Kielcach, mieszkańcy nadal będą wybierać gminy ościenne – zaznacza Maciej Jakubczyk, przewodniczący Rady Miasta.
Przypomnijmy, że miasto jest jeszcze przed etapem konsultacji społecznych. Władze deklarują, że – w miarę możliwości – będą uwzględniać wnioski mieszkańców.





