W sobotę, 23 maja, Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z Cracovią w spotkaniu ostatniej, 34. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

W poprzedniej serii gier Złocisto-Krwiści wygrali 1:0 z Widzewem Łódź, dzięki czemu zapewnili sobie utrzymanie w piłkarskiej elicie. Wahadłowy “żółto-czerwonych” – Hubert Zwoźny – podkreślił, że dzięki zwycięstwu drużyna mogła odetchnąć z ulgą:
- Graliśmy bardzo trudne spotkanie, dużo od nas zależało, ponieważ gdybyśmy nie odnieśli zwycięstwa, to moglibyśmy pożegnać się z Ekstraklasą, natomiast udało nam się wygrać. Drużyna odetchnęła, jesteśmy w bardzo dobrych nastrojach i jedziemy do Krakowa po trzy punkty.
Pomimo odgonienia widma degradacji piłkarze nadal pracują na pełnych obrotach, o czym mówił trener Jacek Zieliński:
- Myślę, że najlepsze mecze gramy pod presją, więc obawiałbym się zbytniego luzu. Nie rozluźniamy i rozprężamy się, co było widoczne na ostatnich treningach. Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Dla kadrowiczów jest to dogodna okazja, aby pokazać się z dobrej strony przed selekcjonerami. Pod tym kątem nic złego się dzieje.
Wbrew pozorom stawka meczu jest spora. Zakładając wygraną w Krakowie oraz korzystny układ wyników w innych starciach, kielczanie mogą zająć dziewiąte miejsce w tabeli. Jest to o tyle ważne, że im wyższa pozycja w klasyfikacji końcowej, tym większa jest nagroda finansowa za wyniki sportowe wypłacana przez ligę. Różnica w jej kwocie pomiędzy dziewiątym a 12. miejscem to blisko milion złotych. Doświadczony szkoleniowiec Koroniarzy jest tego świadomy, dlatego wyklucza półśrodki i chce zdobyć cenne trzy punkty:
- Jedziemy do Krakowa, aby powalczyć o pełną pulę. Jest to ostatnie spotkanie, lecz jego wynik może zmienić końcowy obraz tabeli. Mamy o co grać, ponieważ możemy zdobyć dodatkowe pieniądze dla klubu. Myślę, że to nie jest czas na eksperymenty. Z Cracovią zagramy w najsilniejszym składzie.
65-latek zaznaczył, że wygrana może pomóc w realizacji przedsezonowego celu, jakim było zajęcie miejsc 6-10. W wypełnieniu tego kryterium mogą pomóc także powracający po kontuzjach Marcin Cebula oraz Wiktor Długosz, a także Bartłomiej Smolarczyk, który odbył zawieszenie za cztery żółte kartki.
Opiekun Koroniarzy nie ukrywał, że powrót na stadion przy ulicy Kałuży jest dla niego sentymentalny, ponieważ wiąże z Pasami bardzo dobre wspomnienia:
- Nie mogę powiedzieć, że mecze z Cracovią nie są dla mnie specjalne, bo bym skłamał. Spędziłem tam blisko pięć bardzo dobrych lat. Miałem okazję pracować z interesującymi zawodnikami, współpracować ze śp. prof. Januszem Filipiakiem, więc tego się nie wymaże i powie, że to jest jakieś zwyczajne spotkanie, natomiast teraz stoimy po dwóch stronach barykady i walczymy o swoje – tak to wygląda w futbolu.
Szkoleniowiec kielczan nie lekceważy sobotniego rywala pomimo kryzysu, jaki wystąpił w jego szeregach w rundzie wiosennej. Przypomnijmy, że w tym roku krakowianie wygrywali tylko dwukrotnie, ośmiokrotnie remisowali, a pięciokrotnie przegrali. Trudnej sytuacji nie ułatwiła zmiana trenera. Od 20 kwietnia szkoleniowcem pięciokrotnych mistrzów Polski jest Bartosz Grzelak. Dodatkowo, klub jest pogrążony w chaosie organizacyjnym.
- Nie będę oceniał Cracovii, bo wolę się skupić na ocenie swojej drużyny, natomiast jest to dobry zespół, który, szczególnie u siebie, jest groźny – znam atmosferę stadionu przy ulicy Kałuży i wiem, jak kibice potrafią ich ponieść do walki. Nie uważam Pasów za słabą ekipę. Oczywiście mają swoje trudne chwile, ale nie można ich lekceważyć. – mówił Zieliński.
Korona Kielce zajmuje obecnie 12. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 42 punktów, a Cracovia plasuje się dwie pozycje niżej, mając oczko mniej.
Początek spotkania o godzinie 17:30. Transmisja w Radiu eM Kielce i na emkielce.pl.