Kielczanie wykonali plan i pewnie pokonali Mieszków Brześć 33:30. Vive Tauron Kielce jest w najlepszej ósemce Ligi Mistrzów. W ćwierćfinale mistrzowie Polski zmierzą się ze zwycięzcą pary Montpellier - Flensburg.
„Witaj w domu” - taki transparent zawisł w wypełnionej po brzegi Hali Legionów. Był on skierowany do Rastko Stojkovicia, jednego z ulubieńców kieleckich kibiców, który grał w barwach Vive Tauronu w latach 2009-2013. Obrotowy Mieszkowa Brześć dziękował za miłe przyjęcie, ale tuż po pierwszym gwizdku swoją skutecznością pokazywał, że obecnie broni barw białoruskiej drużyny. W ciągu 10 minut zdobył 3 bramki i był wiodącą postacią w Mieszkowie. Białorusini od początku grali bez kompleksów i podobnie jak w pierwszym meczu nie meli większych problemów z trafianiem do bramki Marina Sego, który wyszedł w podstawowym składzie.
Kielczanie jednak radzili sobie w ofensywie zdecydowanie lepiej niż na Białorusi i przez pierwszy kwadrans utrzymywał się wynik remisowy. Dopiero po tym jak trener Tałant Dujszebajew tradycyjnie zmienił wszystkich zawodników na parkiecie Vive włączyło wyższy bieg. Po niewykorzystanym karnym przez Stojkovicia i dwóch bombowych rzutach Bieleckiego mistrzowie Polski wyszli na trzybramkowe prowadzenie.
Od tego momentu Mieszków zaczął popełniać proste błędy i wydawało się, że kielecki zespół kontroluje przebieg spotkania. Zawodników Dujszebajewa zgubiła jednak nonszalancja i brak koncentracji. W 27. minucie prowadzili 14:11, ale w ciągu 3 minut stracili 3 gole i do szatni schodzili przy wyniku remisowym.
Drugą część gry lepiej rozpoczęli Białorusini, którzy przez moment prowadzili 16:15, ale kielczanie szybko zdobyli trzy gole z rzędu i wyszli na prowadzenie. Błędu z końca pierwszej połowy nie zamierzali już popełniać. Grali mądrze w defensywie zupełnie wyłączając z gry rozgrywających mistrzów Białorusi Pawla Atmana i Dimy Nikulenkova. Moment dekoncentracji przytrafił się na 12 minut przed końcem meczu, kiedy Mieszków ze stanu 25:20 zbliżyli się na 25:23. Dujszebajew nie czekał dłużej i poprosił o czas. Po przerwie przyjezdni próbowali zniwelować straty, ale Vive wykonało plan i pewnie wygrało 33:30.
Vive Tauron Kielce - Mieszkow Brześć 33:30 (14:14)
Vive: Sego, Szmal - Aquinagalde 5, Bielecki 3, Buntić 6, Chrapkowski, Cupić 3, Jachlewski, Jurecki 2, Kus, Lijewski 2, Paczkowski, Reichmann 5, Strlek 5, Zorman 2.
Kary: 10 min.
Mieszkow: Pesic, Charapenka - Atman, Babiczew, Baranow 5, Kamyszyk, Kristopas 5, Kulak, Nikulenkau 3, Razgor 4, Szumak 1, Szyłowicz 2, Stojković 7, Tiumencew 3.
Kary: 6 min.
Sędziowie: Slave Nikolov i Gjorgji Nachevski (Macedonia).
Widzów: 4.000