W piątek (20 marca) pięściarze Wojskowego Klubu Bokserskiego Rushh Kielce wygrali 10:8 z CKB Potężnie Ciechocinek w spotkaniu 1. kolejki Polskiej Ligi Boksu.
Wszystkie dziewięć walk, które znalazły się w karcie było bardzo emocjonujące.
Na otwarcie wieczoru Mateusz Szczoczarz zmierzył się z Hrachykiem Barsehianem w kategorii do 55 kg. Pojedynek był stosunkowo zachowawczy. Po niejednoznacznym werdykcie sędziów walkę wygrał Ukrainiec, zdobywając pierwsze punkty dla drużyny z Ciechocinka.
W drugim ze starć sprawa rozwiązała się bardzo szybko. W kategorii do 60 kg Paweł Brach pokonał Wiktora Osowickiego już w pierwszej rundzie po RSC. Kielecki bokser nie ukrywał zadowolenia po swojej walce.
- Staramy się kumulować te emocje w ciosy i razem z trenerem Adamem Jabłońskim przygotowaliśmy tę akcję z chłodną głową. Byliśmy jej pewni i cieszymy się, że się udało. Będę się starał trzymać to zero przy liczbie porażek w rekordzie. Każdy, kto będzie chciał się ze mną zmierzyć, musi się liczyć, że będę gotowy i łatwo tego nie oddam - podkreślał.
W trzeciej walce (waga do 65 kg) Kirył Miksiuk jednogłośnie pokonał Alana Smerczaka. Następny pojedynek był kolejnym, który zakończył się przez RSC. Mateusz Polski położył Szymona Budzyńskiego na deski, dodając tym samym kolejne dwa punkty do dorobku Kielczan. 33-latek nie ukrywał, iż nie było to najłatwiejsze starcie dla niego.
- Zazwyczaj walczę z wysokimi zawodnikami, mam już doświadczenie w takich pojedynkach, więc dzisiaj nie miałem wielkich problemów. Pierwsza runda była badawcza, chciałem zobaczyć, jak przeciwnik się zachowuje, obijając mu tułów. Na skutek tego było widać, że w trzeciej rundzie zrobiłem zwód na dół, uderzyłem na górę i weszło. Jestem dobrze przygotowany, przygotowuję się do 10-rundowej walki na gali zawodowej, która odbędzie się 25 kwietnia, więc można powiedzieć, że dzisiaj odbyłem taki sparing - dodał.
W następnym starciu Mateusz Wojtasiński jednogłośnie przegrał z Mateuszem Urbanem, co pozwoliło zespołowi CKB Potężnie na złapanie kontaktu.
W walce w kategorii do 80 kg Michał Pierzchała jednogłośnie wygrał z Kamilem Zabłockim, co znacznie przybliżyło Rushha do zwycięstwa, bo wówczas wynik wynosił 8:4 dla kielczan.
Jednakże następne dwie walki wygrali pięściarze gości. Szczególnie druga z nich (waga do 90 kg) przyniosła wiele emocji, gdyż Ashot Kocharian niejednoznacznie przegrał z Mateuszem Bereźnickim.
Przed ostatnim starciem był remis 8:8, a o wyniku meczu miał zadecydować pojedynek pomiędzy Jakubem Domuradem a Lopezem Lopezem Cristianem Norgesem. Polak w drugiej rundzie był bardzo bliski znalezienia sposobu na pokonanie Kubańczyka przed czasem, jednakże ta sztuka się nie udała i pięściarze przewalczyli pełen dystans. Jednogłośnym werdyktem sędziów walkę wygrał Domurad, co zapewniło Rushhowi zwycięstwo w spotkaniu wynikiem 10:8.
24-letni pięściarz nie ukrywał emocji po swojej walce.
- Kubańczyk nie był ani trochę łatwym przeciwnikiem. Trudna, wyrównana walka. Gdy usłyszeliśmy po pierwszej rundzie, że jest ona raczej przegrana, to trzeba było się zebrać i udało się to dobrze dociągnąć do końca, ale po takiej przerwie, jak zawsze, mogło być lepiej. Trzeba przeanalizować błędy, bo zakładam, że było ich bardzo dużo i będziemy nad nimi pracować, żeby było coraz lepiej - zaznaczył
- Wydawało mi się, że Norges będzie liczony w drugiej rundzie, ale niestety możliwe, że się trochę podpaliłem tym faktem i to nie do końca było dobre, więc następnym razem muszę mieć spokojniejszą głowę. Jeśli jej zabraknie, to zaczynają wychodzić błędy i wiele rzeczy nie idzie tak, jak powinno - dodał Jakub Domurad.
Tak spotkanie podsumował trener WKB Rushh Kielce - Daniel Adamiec:
- Wiedzieliśmy, że to będzie naprawdę ciężki mecz, bo rywal ma naprawdę mocny skład. Szczerze powiedziawszy, w walce do 75 kg decydowała trzecia runda. W niej zabrakło troszkę gazu Mateuszowi Wojtasińskiemu, bo walczył bardzo dobrze i miałem cichą nadzieję, że to będzie zwycięstwo. Moim zdaniem Mateusz Bereźnicki nie wygrał przedostatniej walki, bo nasz Ashot Kocharian był od niego lepszy. Niestety sędziowie uznali inaczej, ale cieszy nas wygrany mecz i to jest najważniejsze. Wyciągamy wnioski i szykujemy się do starcia w Rzeszowie.
Dumy po meczu nie ukrywał także prezes Polskiego Związku Bokserskiego oraz WKB Rushh Kielce - Grzegorz Nowaczek.
- Takie mecze jak ten są sednem Polskiej Ligi Boksu, gdzie rywalizacja toczy się do ostatniej walki. Dzisiaj decydowała ona o wygranym meczu. Ba, można powiedzieć, że decydowała ostatnia runda, więc wszystko trzymało w napięciu do samego końca. Cała hala kibicowała na stojąco, tylko się cieszyć, że takie walki są - mówił.
- Dzisiaj mieliśmy mieć trochę inny skład, bo w kategorii do 55 kg miał być inny zawodnik, który nie dojechał i wyszło to, co wyszło. Natomiast uważam, że chłopcy stanęli na wysokości zadania. Bardzo dobry, dojrzały boks. Muszę powiedzieć, że w drużynie przeciwnika byli mistrz świata, olimpijczyk z Paryża czy medaliści mistrzostw Europy. To jest naprawdę mocny zespół - dodał Nowaczek.
W następnym spotkaniu WKB Rushh Kielce zmierzy się na wyjeździe z RKB Wisłokiem 1995 Rzeszów. Odbędzie się ono w sobotę, 28 marca, o godzinie 19.
WKB Rushh Kielce - CKB Potężnie Ciechocinek 10:8: