Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM
Radio eM

SPORT

Kto mocniej zaśmieje się lub krzyknie przeciwko klubowi, ten zyska większą popularność

piątek, 15 stycznia 2021 16:33 / Autor: Damian Wysocki
Kto mocniej zaśmieje się lub krzyknie przeciwko klubowi, ten zyska większą popularność
fot. Grzegorz Ksel
Kto mocniej zaśmieje się lub krzyknie przeciwko klubowi, ten zyska większą popularność
Damian Wysocki
Damian Wysocki

Przygotowania Korony Kielce utrudnia zimowa aura, ale w klubie cieszą się ze spokoju, który zapanował przy Ściegiennego 8. O odczuwalnych zmianach opowiedział trener Maciej Bartoszek. – Wspieramy się mocno. Jest duże zrozumienie. Wraca to, co urzekło mnie kiedyś w Koronie, wszyscy zaczynają pracować na dobro tego klub – przyznał szkoleniowiec.

W ostatnich miesiącach w Koronie dzieje się bardzo dużo. Po przejęciu większościowego pakietu akcji przez miasto, zmiany następują na wielu płaszczyznach.

– W końcu mamy swojego właściciela, który się nami opiekuje. Miastu i panu prezydentowi bardzo zależy, aby klub dobrze funkcjonował. Radni są mega zaangażowani w to, co się dzieje i chcą pomagać. Podobnie jak kibice, którzy są ostrożni. Czytają każdą informację po kilka razy. Wszyscy nauczyli się, aby nie ufać ślepo obietnicom. Są bardzo czujni, aby nic dziwnego nie działo się z naszym klubem – powiedział Maciej Bartoszek, który przy briefingu związanym z zimowymi przygotowaniami rozwinął swój monolog.

–  Mamy bardzo mocnego sponsora. Prezes Dulnik jest na bieżąco ze wszystkimi sprawami. Wszystko fajnie wygląda. Potrzeba jednak czasu, aby zaczęło to przynosić wymierne efekty. Dzieje się dużo. Warto wspomnieć o osobie pana Jabłońskiego, który też jest zaangażowany w układanie wszystkiego na nowo. Trzeba czasu, żeby kibic mógł powiedzieć „wow, ale dobrze się dzieje” – kontynuował szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

– Nie zawsze nasze ruchy są odbierane pozytywnie. To wynika z tego, co wydarzyło się wcześniej, przez co Korona znalazła się w tym miejscu. Wielu ludzi musiało wykazać się wysiłkiem i energią, aby klub przetrwał na tym poziomie. Wiem, ile kosztowało to pracy. Widzę to z perspektywy, w której byłem, oraz tej obecnej. Jestem tutaj na co dzień. Kibice nie zawsze. Nie mówię, żeby fani nam ślepo ufali. Czasami mam wrażenie, że nastąpiła taka moda, że kto mocniej zaśmieje się lub krzyknie przeciwko klubowi, ten zyska większą popularność. Nie o to chodzi,  bo w ten sposób uderzamy w naszą tożsamość – mówił Maciej Bartoszek. 

– Musimy odwracać tę tendencję. Korona ma łączyć, a nie dzielić. Nie jestem stąd, ale po części czuję się kielczaninem i częścią tego klubu, dlatego pewne rzeczy są dla mnie niezrozumiałe. Nam pozostaje ciężko pracować i odzyskiwać zaufanie fanów – zakończył 44-letni trener. 

Nowy numer!
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO