Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM
Radio eM

SPORT

Syprzak: To nie był kielecki zespół, który znamy

wtorek, 23 lutego 2021 19:55 / Autor: Damian Wysocki
Syprzak: To nie był kielecki zespół, który znamy
fot. Anna Benicewicz-Miazga
Syprzak: To nie był kielecki zespół, który znamy
Damian Wysocki
Damian Wysocki

– Mecz wyszedł nam w stu procentach. Nie ma co się oszukiwać, w większości elementów byliśmy lepsi. Mieliśmy rachunki do wyrównania. Potrzebujemy punktów. Chcemy szukać ich w każdym spotkaniu. Wykonaliśmy swoje zadanie – powiedział Kamil Syprzak, obrotowy Paris Saint-Germain, po wysoko wygranym spotkaniu nad Łomżą Vive Kielce.

Wtorkowe spotkanie w Paryżu miało jednostronny przebieg. PSG, którego grę znakomicie napędzał holenderski rozgrywający Luc Steins, szybko wypracowało kilka bramek przewagi. W najlepszym momencie prowadziło różnicą piętnastu trafień. Ostatecznie wygrało 37:26.

– Przyznam szczerze, że zadziwił mnie wynik. To nie był kielecki zespół, który znamy. Ci zawodnicy zwykle walczą do końca. Oczywiście, do 60. minuty nie odpuszczali, ale nie wychodziło im to w całym spotkaniu. Postanowiliśmy się. Wykonaliśmy swoją pracę – mówił Kamil Syprzak, który wraca do dobrej dyspozycji po przebytym koronawirusie. We wtorek zdobył cztery bramki.

– Cieszy powrót na boisko po chorobie. Czuję się coraz lepiej, ale to jeszcze nie jest poziom, którego bym sobie życzył. Chciałbym czuć się lepiej. Czasami jestem jeszcze zagubiony myślami. Trochę brakuje wydolności, ale mam nadzieję, że uda się to szybko odbudować – przyznał reprezentant Polski.

PSG zniwelowało stratę do Łomży Vive do pięciu punktów. W perspektywie ma jeszcze do rozegrania trzy zaległe spotkania. Może więc wyprzedzić mistrza Polski. Może, bo wątpliwe, że uda się rozegrać wszystkie mecze. Na razie nie wiadomo, jak do kwestii rozstrzygnięć podejdzie Europejska Federacja Piłki Ręcznej. Ta podjęła już kluczową decyzję – w fazie pucharowej zagrają wszystkie zespoły.

–  Trudno się odnieść do zmiany przepisów. Wydaje się, że EHF robi, co chce. Nie mamy na to wpływu. Przed rokiem była akcja „Don't play the players” Włączyło się w nią sporo zawodników. (szczypiorniści zwracali uwagę na zbyt napięty terminarz spotkań – przyp. red.). Teraz gramy cztery mecze w siedem dni. Chyba nie poskutkowało – skwitował Kamil Syprzak.

Zapraszamy do nas

Nowy numer!
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO