Kielce, ze względu na bliskość lasów i rozległych terenów zielonych, są miejscem, w którym coraz częściej można spotkać dzikie zwierzęta. Obecność dzików, lisów, saren czy nawet łosi w przestrzeni miejskiej nie jest już rzadkością. Straż Miejska przypomina jednak, że choć takie spotkania mogą wzbudzać ciekawość, dokarmianie zwierząt przynosi więcej szkód niż pożytku i może stwarzać zagrożenie dla mieszkańców.
– Pozostawianie jedzenia w parkach, na osiedlach, przy altanach śmietnikowych czy w pobliżu lasów powoduje, że zwierzęta zaczynają kojarzyć człowieka z łatwo dostępnym pokarmem. W efekcie coraz częściej zapuszczają się w głąb miasta, tracą naturalny instynkt unikania ludzi i stają się stałymi gośćmi w pobliżu domów, szkół, placów zabaw oraz ruchliwych ulic. To z kolei prowadzi do wielu niebezpiecznych sytuacji. Dziki mogą uszkadzać trawniki, tereny rekreacyjne i infrastrukturę miejską, a ich obecność na drogach zwiększa ryzyko groźnych kolizji i wypadków. Szczególnie niebezpieczne są spotkania z lochami prowadzącymi młode, które w obronie potomstwa mogą zachowywać się bardzo agresywnie – mówi Bogusław Kmieć, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Kielcach.
Częsty kontakt dzikich zwierząt z ludźmi zwiększa również ryzyko przenoszenia chorób zakaźnych i pasożytów, które mogą stanowić zagrożenie zarówno dla mieszkańców, jak i zwierząt domowych. Zwierzęta przyzwyczajone do obecności człowieka tracą naturalną ostrożność, co prowadzi do coraz częstszych sytuacji konfliktowych.
W przypadku spotkania dzikiego zwierzęcia należy zachować spokój i bezpieczną odległość. Nie należy próbować do niego podchodzić ani go dokarmiać. Podczas spacerów w pobliżu terenów zielonych warto również prowadzić psy na smyczy. Jeżeli zwierzę zachowuje się w nietypowy sposób lub stwarza zagrożenie, należy powiadomić odpowiednie służby.
Straż Miejska apeluje, by pamiętać, że dzikie zwierzęta powinny pozostać dzikie. To rozwiązanie najbezpieczniejsze zarówno dla mieszkańców, jak i dla samych zwierząt.