Wielkanoc w tradycji polskiej wsi nigdy nie była jedynie zestawem barwnych obrzędów. To czas, w którym ludowa pobożność w niezwykły sposób splatała się z liturgią Kościoła, tworząc nierozerwalną całość. Nie inaczej ten wyjątkowy okres w roku wyglądał przed laty na Kielecczyźnie, gdzie echa dawnych wierzeń i praktyk religijnych wciąż wybrzmiewają w lokalnych społecznościach. O tym, jak nasi przodkowie przeżywali tajemnicę Zmartwychwstania, opowiada Aleksandra Imosa, przewodniczka po Parku Etnograficznym w Tokarni.
Od mroku Triduum do blasku ognia
Przygotowania do świąt miały swój rytm wyznaczony przez Triduum Paschalne. Wielki Czwartek był czasem nie tylko porządków, ale i głębokiej symboliki
– Palono wówczas resztki zimowych śmieci, wierząc, że ogień ten oświetla drogę duszom zmarłych. Z kolei Wielki Piątek upływał pod znakiem surowej żałoby i zadumy. Jak notował ks. Władysław Siarkowski, włościanie przed świtem udawali się do płynących wód, by dokonać rytualnego obmycia, mającego chronić ich przed chorobami skóry – wyjaśnia Aleksandra Imosa.
Z kolie Wielka Sobota przynosiła nadzieję i radość z poświęcenia pokarmów. Dawniej kapłan nie czekał na wiernych w kościele, lecz objeżdżał dwory i bogate gospodarstwa, gdzie na białych płótnach rozkładano obfitość darów ziemi.
–Wierni rozkładali pokarmy na białym płótnie. Przyciskano je ziemniakami, które później, już jako poświęcone, dodawano do ziemniaków sadzonych. Miało to zapewnić dobry plon. Nasze dzisiejsze koszyczki są malutkie, ale dawniej święcono cały pokarm, jaki miał się znaleźć na świątecznym stole, stąd te kosze były ogromne – opisuje ekspert Parku Etnograficznego w Tokarni.
Pokarmy poświęcone w tym dniu miały swoją symbolikę: sól chroniła przed zepsuciem, chrzan przypominał o goryczy Męki Pańskiej, a jajko symbolizowało odradzające się życie.
Regionalne perły: Bziuki i tarabany
Ziemia świętokrzyska posiada unikalne w skali kraju tradycje, które do dziś budzą podziw. W Koprzywnicy strażacy ochotnicy podczas procesji po Wigilii Paschalnej kultywują zwyczaj „bziukania”.
–Strażacy plują naftą na pochodnie, co sprawia wrażenie ziania ogniem. Ma to oświetlić drogę zmartwychwstałemu Chrystusowi. Tradycja sięga XIX wieku lub jeszcze dawniejszych czasów. Koprzywnickie bziuki są wyjątkowym zjawiskiem na mapie polskich obrzędów wielkanocnych. Kolejną ciekawą tradycją jest tarabanienie. Ta tradycja kultywowana do dziś w Iwaniskach. gdzie spokój nocy przerywa hipnotyczny dźwięk tarabanu – wielkiego bębna, w który biją kawalerowie, by budzić wiernych na najważniejszą mszę w roku. To radosne ogłoszenie światu, że grób jest pusty – wyjaśnia Aleksandra Imosa.
Wspólnota modlitwy i radości
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, po powrocie z rezurekcji był czasem rodzinnym, rozpoczynający się od uroczystego śniadania i dzielenia poświęconym jajkiem.
Współczesne świętowanie, choć często uproszczone, wciąż czerpie z tych dawnych wzorców i tradycji kultywowanych na kielecczyźnie. A w przeżywaniu radosnego czasu Wielkanocy nie możemy zapomnieć, że to nie liczba czy kolor pisanek są najważniejsze, a tajemnica Zmartwychwstania.