W sobotę (21 marca) szczypiornistki Suzuki Korony Handball Kielce przegrały na wyjeździe 26:25 z MTS Żory w spotkaniu 18. kolejki Ligi Centralnej Kobiet.
Już od pierwszej syreny spotkanie było bardzo wyrównane. Przez pierwsze 20 minut gra toczyła się punkt za punkt. Pomiędzy 22. a 24. minutą meczu kielczanki próbowały stworzyć sobie choćby minimalną zaliczkę, lecz zawodniczki MTS-u zniwelowały ją do przerwy, dzięki czemu po 30 minutach na tablicy widniał remis po 11.
Druga połowa toczyła się falami. Pierwsze pięć minut rozgrywane było pod dyktando Koroneczek, które stworzyły sobie czterobramkową przewagę. Jednakże po czasie wziętym na prośbę trenerki szczypiornistek z Żor, gospodynie wróciły do meczu. W kilka minut trafiły cztery razy do kieleckiej bramki, a gościnie rzuciły tylko raz. Wówczas o przerwę poprosił Szymon Żaba-Żabiński, lecz niewiele ona wniosła, ponieważ gospodynie się rozkręciły na dobre, doprowadzając po chwili do remisu w spotkaniu.
Po bardzo intensywnych, pierwszych 10 minutach drugiej części, gra stała się wyrównana i toczyła się punkt za punkt. Kluczowe dla wyniku meczu okazało się ostatnie kilkadziesiąt sekund. 26. bramkę dla żorzanek rzuciła Katarzyna Sójka. Mając minutę do końcowej syreny kielczanki próbowały przeprowadzić szybką akcję. Magdalena Berlińska zagrała piłkę na koło do Julii Grzesisty, lecz ta jej nie złapała, co oznaczało stratę. Gospodynie mądrze rozegrały swoją akcję, przeciągając ją do samego końca, co pozwoliło im wygrać to starcie i umocnić się na fotelu lidera Ligi Centralnej Kobiet.
Tak spotkanie podsumował trener Suzuki Korony Handball - Szymon Żaba-Żabiński:
- Mecz na szczycie, a sędziowanie poniżej pewnego przyzwoitego poziomu. W skrócie - dramat. Natomiast co do samego spotkania, to mecz godny miana starcia kolejki. Wyrównany, pokazujący, że czołówka tabeli jest naprawdę na wysokim poziomie i jest na co popatrzeć, przychodząc na te spotkania.
- W pierwszej połowie zawodziła nasza skuteczność, bo takowa na poziomie mniejszym niż 50% nie jest powodem do dumy. Jednakże mimo wszystko remis po 11 do przerwy zapowiadał naprawdę emocjonujące drugie 30 minut. W drugiej odsłonie poprawiliśmy zdecydowanie skuteczność, ale niestety drużyna z Żor była w tym elemencie jeszcze lepsza. Co prawda, tylko o jedną bramkę, ale w całym rozrachunku aż o jedną bramkę, bo koniec końców to zadecydowało o ich zwycięstwie. - dodał Żaba-Żabiński
- Na pewno bardzo szkoda porażki, bo dziewczyny dały z siebie bardzo dużo, pokazały charakter, ambicję i dużo fizyczności, ale i tak się zdarza w życiu. Gratuluję też zwycięzcom, a całej Lidze Centralnej życzyłbym więcej meczów na takim poziomie. - zakończył 40-latek
Koroneczki obecnie zajmują trzecie miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 40 punktów. Swój następny mecz rozegrają w sobotę, 28 marca, o godzinie 19. Ich rywalkami w hali przy ulicy Krakowskiej 72 będą szczypiornistki ELMAS-KPS APR Radom.