Szczypiornistki Korony Handball w meczu 7. kolejki PGNiG Superligi przegrały na wyjeździe z MKS-em Perłą Lublin 23:36. Spotkanie w miarę wyrównane było do 24. minuty, kiedy gospodynie prowadziły tylko 11:8. W ostatnim fragmencie przed przerwą mistrzynie Polski bez litości wykorzystały mnożące się błędy kielczanek w ataku i do szatni zeszły przy siedmiu trafieniach przewagi - 15:8. W drugiej części drużyna Roberta Lisa spokojnie kontrolowała przebieg rywalizacji i do swojego konta dopisała kolejne trzy punkty.
- W ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy straciliśmy pięć łatwych piłek w ataku, co tak doświadczony zespół bez problemów wykorzystał. W drugiej części odrobiliśmy straty do sześciu bramek, mieliśmy piłkę na dojście na pięć trafień, ale znowu powtórzyły się błędy. Dziewczyny zbyt szybko próbowały w tych sytuacjach budować akcje, wkradły się błędy, rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Gospodynie znowu karały nas kontratakami i tak się skończyło - mówił trener kieleckiej drużyny, Paweł Tetelewski.
- Co można zapisać jako pozytyw? Na pewno moment drugiej połowy, gdzie z minus dwunastu zeszliśmy do sześciu bramek. Zespół nie poddaje się, walczy. To cieszy. Pod koniec daliśmy pograć wszystkim dziewczynom. Nie rzuciliśmy czterech-pięciu sytuacji sam na sam, co też ma jakieś odzwierciedlenie w wyniku. Chcieliśmy, aby przy takim rezultacie każda zawodniczka poczuła grę przed ważnym meczem, który czeka nas w środę - uzupełniał doświadczony szkoleniowiec.
Korona Handball w środę o godz. 19.00 w hali przy ulicy Krakowskiej zmierzy się ze Startem Elbląg.
MKS Perła Lublin - Korona Handball 36:23 (15:8)
Korona: Orowicz, Hibner - Gliwińska 4, Kędzior 1, D. Więckowska 1, M. Więckowska 4, Syncerz 7, Homonicka, Charzyńska 4, Zimnicka, Jach, Mochocka 1, Skowrońska 1, Strózik.