SPORT
Misja "Awans" wykonana. Industria wygrała z Kolstad po nerwowej końcówce
Industria Kielce wygrała 27:26 z Kolstad Håndball w spotkaniu ostatniej, 14. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów EHF.
Czwartkowy mecz był bardzo istotny dla kielczan w kontekście zajęcia trzeciego miejsca w grupie A. Wygrana dawała Żółto-Biało-Niebieskim utrzymanie swojej pozycji w tabeli.
Z powodu kontuzji do Trondheim nie pojechali bracia Dujszebajew. Alex leczy uraz mięśnia dwugłowego uda, którego doznał w meczu z Fuechse przed dwoma tygodniami. Natomiast Daniel zmaga się z drobną kontuzją pachwiny, do której doszło przed tygodniem w potyczce ze Sportingiem. Natomiast Bekira Cordaliję z występu w Norwegii wykluczyła infekcja.
Pierwsze kilka minut było bardzo spokojne. Gra toczyła się punkt za punkt, a obie drużyny popełniały stosunkowo dużo błędów rzutowych.
Obraz zmienił się w szóstej minucie, kiedy Piotr Jędraszczyk rzucił gola numer trzy dla Industrii w tym starciu. Wówczas goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie. W następnej akcji Klemen Ferlin obrobił rzut Simona Jeppssona, jednakże przewaga kielczan nie wzrosła, gdyż błąd popełnił Theo Monar.
W dziewiątej minucie spotkania dużo strachu kieleckim kibicom napędził Arkadiusz Moryto. Biegnąc w kontrataku, źle postawił krok i doznał lekkiego urazu lewego stawu skokowego. Co dziwne, nie przerwano wówczas gry, dzięki czemu gospodarze mogli wyrównać w spotkaniu, a gra ponownie toczyła się punkt za punkt. Po pierwszym kwadransie meczu na tablicy widniał wynik 7:7.
Dwie minuty później, dzięki błędowi rzutowemu Maquedy wicemistrzowie Norwegii mogli odskoczyć na dwa trafienia, lecz fantastyczną dyspozycją w bramce, nie po raz pierwszy w tej potyczce, wykazał się Klemen Ferlin. Sztuka ta udała im się w 20. minucie, co było spowodowane słabą dyspozycją ofensywną Iskry.
Kilka minut później problemy zaczęły się powiększać. Akcja wicemistrzów Polski została przerwana przez odgwizdanie gry pasywnej. Norweska drużyna szybko przeprowadziła piłkę na drugą połowę, a do pustej bramki rzucił były zawodnik Sigvaldi Gudjunsson. Przewaga gospodarzy powiększyła się do trzech trafień.
Jednakże po czasie dla trenerów Industria zaczęła odrabiać straty, dzięki czemu do przerwy było tylko 14:13 dla Kolstad.
Druga połowa rozpoczęła się dobrze dla gości. Stan rywalizacji wyrównał Moryto, który powrócił do gry po incydencie z pierwszej części spotkania. Po tej bramce gra zaczęła się toczyć punkt za punkt.
Sytuacja ta zmieniła dopiero po kilkunastu minutach. Rzut Martina Hovde obronił Klemen Ferlin, celnie trafił Szymon Sićko i kielczanie odskoczyli norweskiej drużynie na dwie bramki. Taki stan rzeczy nie potrwał jednak długo, gdyż gospodarze szybko odrobili straty i był remis po 20.
Kilka minut później piłkę dobrze przechwycił Aleks Vlah i zapewnił wicemistrzom Polski dwubramkową przewagę. Mogła ona być nawet trzybramkowa, bo tuż po tym rzut wicemistrzów Norwegii odbił Ferlin. Jednakże akcję później rzut Karalioka obronił Nicolai Neupart.
Dramat zaczął się rozgrywać na 20 sekund do końcowej syreny. Po przerwie wziętej na prośbę Tałanta Dujszebajewa Iskra zaczęła rozgrywać swoją akcję. Piłka trafiła na koło do Arkadiusza Moryto, lecz jego rzut obronił Neupart. Gospodarzom zostało 11 sekund na próbę doprowadzenia do remisu. Jednakże zarówno rzut Oskarssona został zablokowany, a ten Jeppssona z rzutu wolnego obroniony przez Klemena Ferlina.
Industria wygrała spotkanie 27:26, co pozwoliło jej na awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów z trzeciego miejsca w grupie. W następnej fazie rozgrywek podopieczni Tałanta Dujszebajewa zmierzą się z węgierskim OTP Bank-Pickiem Szeged
Tak starcie podsumował drugi trener Żółto-Biało-Niebieskich - Krzysztof Lijewski:
- Dzisiaj przyszło nam grać z drużyną, która żegna się z Ligą Mistrzów. Było widać, że chcieli zagrać bardzo dobry mecz, szczególnie dla kibiców, i naprawdę zagrali bardzo dobre zawody, na luzie, bez presji. Wykazywali się dużą swobodą w ataku i sporą agresją w obronie. Mieliśmy duże problemy z tym, żeby zatrzymać ich ataki, natomiast nasz atak też kulał i nie wyglądało to tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale w najważniejszych momentach udało nam się skonstruować takie sytuacje rzutowe, które zamienialiśmy na bramki. Cieszymy się bardzo z tego faktu. Zdecydowanie dużą cegiełkę do tej wygranej dołożył Klemen Ferlin, który odbił kilkanaście ważnych piłek, w tym tę ostatnią po rzucie wolnym. Bardzo się cieszymy, że wykonaliśmy nasz plan, który zakładał zakończenie fazy grupowej na trzecim miejscu. Dzięki temu wracamy do domu szczęśliwi.
Kielczanie rozegrają następne spotkanie w niedzielę, 15 marca, o godzinie 16. Ich rywalem w Hali Legionów w ramach 23. serii gier Orlen Superligi będzie KGHM Chrobry Głogów.
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A





