Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
[VIDEO] Skuli właściciela kieleckiej restauracji i odwieźli na komisariat. Dlaczego?
Radio eM
2020 maja 20, 13:50

UWAGA! FILM ZAWIERA WULGARYZMY

W środę przed godziną 13.00 doszło do zatrzymania przez Straż Miejską, Tomasza Pawluska, właściciela Restauracji Mo-Ja. Strażnicy skuli restauratora i odwieźli go na komisariat. Wcześniej zablokowali firmowe auto, które stało przed restauracją.

Tak całą sytuację opisuje Tomasz Pawlusek:

– Na czas pandemii umówieni byliśmy tak, że nasz firmowy samochód, który dowozi jedzenie do ludzi stoi obok restauracji. Wiedzieli, że to jest nasz samochód. Dzisiaj przed godziną 13 Straż Miejska go zablokowała, kiedy akurat kierowca miał zawozić jedzenie. Zapytałem ich czy nie mogli przyjść i powiedzieć, żebyśmy odjechali, bo ta nasza słowna umowa już nie obowiązuje. Stwierdzili, że nie – tłumaczy Tomasz Pawlusek.

– Mówiłem, żeby odblokowali nam samochód, bo jest to jedyne nasze źródło utrzymania w tym momencie. Nie poskutkowało. Zaczęły się przepychanki i zostałem skuty, bez żadnych wyjaśnień. Dopiero na policji po półtorej godziny dostałem jakiekolwiek informacje za co jestem zatrzymany – dodaje.

– Straż Miejska nie udzielała żadnych informacji. Zabrali mnie z ulicy, nie dali mi nawet zamknąć restauracji. Majątek warty 600 tysięcy zostawiłem otwarty – podkreśla właściciel restauracji.

Renata Gruszczyńska komendant Straży Miejskiej powiedziała, że strażnicy dostali zgłoszenie w sprawie nieprawidłowo zaparkowanego samochodu.

– W momencie założenia blokady z pobliskiego lokalu gastronomicznego na zewnątrz wyszedł mężczyzna, który obsypał strażników epitetami, nie chciał się wylegitymować i zaczął przepychać się z nimi. W takiej sytuacji strażnicy musieli użyć środków przymusu bezpośredniego – dodała Gruszczyńska.

Zaznaczyła, że mimo wielokrotnych próśb nie chciał się uspokoić.  – Samo założenie blokady to powód do rozmowy z kierowcą. W tej sytuacji nie było mowy o rozmowie. Mężczyzna od razu zaatakował strażników. Doszło do znieważenia funkcjonariuszy – powiedziała.

Komendant zaznaczyła, że mężczyzna ma na koncie przynajmniej siedem innych wykroczeń dotyczących m.in. niewłaściwego parkowania, jazdy pod prąd oraz znieważania strażników miejskich.

CZYTAJ DALEJ