W środę, 7 września, Industria Kielce przegrała w Hali Legionów 30:35 (17:19) z niemieckim SC Magdeburg w spotkaniu trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Głównym nieobecnym w kadrze meczowej Żółto-Biało-Niebieskich był Luka Klarica, który nabawił się urazu pleców w sobotnim starciu z Zepter KPR-em Legionowo. Autorem pierwszego trafienia w tym meczu był Aleks Vlah, który wykorzystał interwencję Dejana Milosavljeva.
Mistrzowie Polski mogli wyjść na dwubramkowe prowadzenie w czwartej minucie gry, jednakże Arciom Karaliok źle podał do Theo Monara. Goście z Niemiec natychmiastowo to wykorzystali, najpierw doprowadzając do wyrównania, a następnie tworząc sobie trzybramkową przewagę. Było to możliwe dzięki fenomenalnym paradom Mateja Mandicia oraz błędom technicznym kielczan.
W następnych minutach mistrzowie Niemiec byli skutecznie powstrzymywani przez kielecką defensywę, dzięki czemu gospodarze wyrównali stan rywalizacji, a gra ponownie toczyła się na przewagi. W 11. minucie Dylan Nahi ostro faulował Gislego Kristjanssona. Trener Bennet Wingert domagał się czerwonej kartki dla Francuza, lecz po wideoweryfikacji para sędziowska zdecydowała się tylko na karę dwóch minut.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego także mieli jednak problem z przedarciem się przez szyki drużyny z Magdeburga, przez co ich strata ponownie sięgnęła trzech trafień. W 19. minucie o czas poprosił trener Bennet Wiegert. Po niej goście utrzymywali swoją czteropunktową zaliczkę.
W ostatnich minutach pierwszej połowy kielczanie ruszyli do kontrataku i zaczęli odrabiać swoje straty. W 26. minucie przy wyniku 14:16 oraz ataku Industrii trener Krzysztof Lijewski poprosił o przerwę na żądanie.
Mogła ona przynieść efekt, gdyż gospodarze bardzo dobrze pracowali w defensywie i byli bliscy wyrównania, lecz Julien Bos oddał anemiczny rzut z nieprzygotowanej pozycji. Sztuka ta udała się na 150 sekund przed końcem pierwszej połowy. Aleks Vlah przejął podanie i pewnie pokonał Mandicia. W końcówce niemiecka drużyna zaprezentowała się minimalnie lepiej, dzięki czemu prowadziła do przerwy 19:17.
W drugiej połowie jako pierwszy do siatki trafił Aleks Vlah. W 35. minucie kielczanie mogli doprowadzić do wyrównania, lecz Dominik Kuzmanović odbił rzuty Piotra Jędraszczyka i Theo Monara. Był to kolejny moment, w którym goście się napędzili i ponownie odskoczyli na trzy trafienia.
Mistrzowie Niemiec spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń i utrzymywali swoją przewagę, przez co trener Krzysztof Lijewski poprosił o czas w 44. minucie. Nie przyniosła ona jednak oczekiwanego efektu, ponieważ gospodarze byli nieskuteczni, a gracze z Magdeburga powiększali swoją przewagę, która w szczytowym momencie sięgnęła pięciu bramek.
Mistrzowie Polski ruszyli jednak do odrabiania strat. W okresie pomiędzy 49. a 51. minutą rzucili trzy bramki z rzędu, dzięki czemu przegrywali tylko dwoma golami. Trener Bennet Wiegert został zmuszony do działania, dlatego poprosił o przerwę na żądanie. Pozwoliła ona na zatrzymanie kieleckiego szturmu oraz odzyskanie kontroli nad starciem.
W ostatnich minutach gry goście ponownie stworzyli sobie czteropunktową zaliczkę, dlatego trener Krzysztof Lijewski poprosił o czas w 57. minucie. Nic to jednak nie dało, ponieważ Iskra przegrała tę potyczkę 30:34.
Industria Kielce rozgra następne spotkanie w sobotę, 10 października, o godzinie 15. Wówczas Żółto-Biało-Niebiescy zmierzą się na wyjeździe ze Stalą Mielec w meczu szóstej serii Lotto Superligi.
Industria Kielce – SC Magdeburg 30:35 (17:19)
Industria: Morawski, Kaleta, Milosavljev – Yusuf 1, Jędraszczyk 2, Olejniczak 2, Kounkoud 4, Bos 6, Latosiński, Karaliok 2, Rabczyński 1, Vlah 8, Monar 1, Jarosiewicz 2, Nahi 1
Magdeburg: Kuzmanović, Mandić – Musche, Claar 7, Thielicke, Rasmussen, Kristjansson 11, Pettersson 2, Magnusson 11, Serradilla Cuenca, Weber, Lagergren, Mertens, Saugstrup 3, Bergendahl 1
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A