Niedziela (9 sierpnia) to czwarty dzień 45. Kieleckiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Pątnicy rano wyruszyli z Kielc, a wieczorem, po pokonaniu około 30 kilometrów, dotrą do Gnieździsk i Zajączkowa. Tradycyjnie właśnie wyjście ze stolicy regionu jest etapem, podczas którego do pielgrzymki dołącza najwięcej osób.
– W Kielcach pielgrzymka trochę się zachowuje jak ciasto w piekarniku, bo nam rośnie dwukrotnie. Zawsze tak jest. Wynika to oczywiście z tego, że łatwiej jest niektórym wystartować z Kielc. Łatwiej jest niektórym też wziąć sobie urlop na ten krótszy czas od Kielc do Częstochowy. To nie jest wtedy osiem dni, ale pięć. Ta solidna trasa do pokonania. Spora jest też grupa takich ludzi, którzy wychodzą z Kielc, dochodzą do Piekoszowa, tam zostają na Eucharystii i wracają potem do domu albo dochodzą do Gnieździsk, czy nawet następnego dnia do Włoszczowy – mówi Mateusz Żelazny, rzecznik prasowy pielgrzymki.
Przed godziną 11 pielgrzymka dotarła do Piekoszowa. Na wejściu do miasta pątników tradycyjnie powitali mieszkańcy. Wśród nich były między innymi panie Magda, Irena i Anna.
– Zawsze chcemy przywitać pielgrzymkę, byłyśmy także wczoraj w Kielcach. Była piękna Msza z biskupem Piotrowskim. Przede wszystkim bardzo duża ilość młodych ludzi i to jest pocieszające. Popatrzyłyśmy, mijając te grupy, i naprawdę aż za serce ściska, że tyle ludzi jest, poświęca się naprawdę, żeby przejść. Chciałyśmy pokazać dzieciom przede wszystkim, ponieważ my również uczestniczyłyśmy wcześniej w pielgrzymce. Jest to przeżycie, wspomnienia i właśnie ta tradycja, żeby pokazać dzieciom – mówiły.
Następnie w Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia odbyła się Msza Święta, której przewodniczył biskup Jan Piotrowski. Homilię wygłosił kaznodzieja pielgrzymkowy ks. prof. Miłosz Hołda. Mówił o tym, że kryzysy i życiowe porażki mogą stać się okazją do ponownego odkrycia Boga.
– W niejednym przypadku odkrycie Boga dokonuje się w momencie, kiedy wszystko się rozleciało. Niejeden człowiek odkrywa Boga wtedy, kiedy dozna jakiejś wielkiej życiowej porażki, kiedy musi ponieść konsekwencje swoich działań. I to bywa tak, że na pierwszy rzut oka wszystko może wyglądać na skończone i przegrane, ale może się okazać, że właśnie w takiej chwili człowiek otrzyma szansę na to, żeby usłyszeć Boga inaczej niż dotąd, zacząć dojrzalej wierzyć albo może w ogóle wierzyć naprawdę – podkreślał.
Do Piekoszowa wraz z 13 grupami pielgrzymkowymi dotarły także osoby, które zdecydowały się uczestniczyć w pielgrzymce tylko przez jeden dzień. Jedną z nich była Kinga Augustyn z Kielc.
– Jestem po raz pierwszy na pielgrzymce i przemierzam tę trasę Kielce – Wierna Rzeka. Idzie się pięknie, tak jak się tego spodziewałam. Zawsze miałam takie marzenie, żeby pójść, żeby przeżyć to, o czym inni mówią i przeżyć tę radość, której nie rozumiałam. Teraz już rozumiem i wiem, o co chodzi – mówiła.
Na jeden dzień dołączyła także Martyna z Krakowa.
– Mój chłopak chodził z tą pielgrzymką już osiem lat chyba i z sentymentu zdecydowaliśmy, że pójdziemy. Ja zazwyczaj chodziłam z krakowską, a teraz, żeby też może poczuć ducha innej pielgrzymki, zdecydowałam się na tę kielecką. Jest troszkę inaczej, ale to nie znaczy, że gorzej. Jest inna energia, też taki inny duch rodzinny – opowiadała.
Wśród jednodniowych pątników były również Ola i Justyna z Kielc.
– Pozytywni ludzie, uśmiechnięci, nic dodać, nic ująć. Nic więcej nie potrzeba w tym momencie człowiekowi do szczęścia. Co prawda jesteśmy tylko na jeden dzień na pielgrzymce, ale mamy naprawdę bardzo dobre wrażenia i następnym razem pójdziemy już chyba na całość – mówiły.
Jedną z grup tegorocznej pielgrzymki jest grupa biało-zielona. Jej przewodnikiem jest ks. Marcin Bąk, wikariusz parafii św. Brata Alberta Chmielowskiego w Busku-Zdroju. Kapłan pielgrzymuje już po raz 14., a po raz dziewiąty pełni funkcję przewodnika.
– W tym roku pielgrzymujemy pod hasłem „Uczniowie-misjonarze”. Jest to również hasło roku duszpasterskiego. Od tego zaczerpnęliśmy hasło naszej tegorocznej pielgrzymki. Co ciekawe, jest to dekanat Busko-Zdrój i Pińczów, ale mamy również pielgrzymów z różnych stron diecezji i Polski, bo osoby chodzą dzięki temu, że się znają, zapraszają się wzajemnie – mówi ks. Marcin Bąk.
Grupa biało-zielona w tym roku modli się w intencji zatwardziałych grzeszników, prosząc o łaskę ich nawrócenia.
– Jako grupa biało-zielona w tym roku modlimy się w intencji zatwardziałych grzeszników, prosząc dla nich właśnie o łaskę nawrócenia, bo często dociera do nich ta prawda, że Pan Bóg chce nawrócenia, chce zmiany ich życia, ale w jakiś sposób te ich serca są zamknięte i potrzebują takiej takiego świadectwa. Potrzebują też naszej modlitwy, naszej, naszej pomocy – dodaje.
Po Eucharystii pątnicy mogli odpocząć i posilić się. Społeczność Piekoszowa przygotowała dla nich między innymi grochówkę.
– To jest ogromna radość, ogromne wyzwanie. Cieszymy się ogromnie, bo widać, że jest bardzo dużo osób. Jest nam miło, że możemy tutaj spędzić ze sobą czas. Cieszę się ogromnie, bo zobaczcie, ile tutaj jest radości, bo to są całe rodziny – od maleńkiego dziecka aż po seniorów – mówi Teresa Jakubowska, burmistrz Piekoszowa.
Jak podkreślała, mieszkańcy chcieli zadbać także o podstawowe potrzeby pielgrzymów.
– Zrobiliśmy wszystko, żeby się czuli dobrze, żeby dostali dobrą grochówkę, żeby ich nawodnić, bo co by nie powiedzieć, jest gorąco – dodała burmistrz.
Po zakończeniu dzisiejszego etapu pielgrzymi będą nocować w Gnieździskach i Zajączkowie. W poniedziałek (10 sierpnia) czeka ich kolejny, blisko 30-kilometrowy odcinek do Włoszczowy.