W sobotę, 10 października, Industria Kielce wygrała na wyjeździe 34:27 (18:13) ze Stalą Mielec w meczu szóstej serii gier Lotto Superligi.
Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył Rafał Przybylski. Pierwsze minuty gry były wyrównane, a gra toczyła się punkt za punkt.
W ósmej minucie gospodarze mogli wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ponieważ Faruk Yusuf oddał niecelny rzut. Dejan Milosavljev obronił jednak próbę Rafała Przybylskiego, a po chwili na tabilcy wyników był remis po 4.
180 sekund później gospodarze ponownie stanęli przed szansą odskoczenia Żółto-Biało-Niebieskim, lecz i tym razem ta sztuka im się nie udała. Po kwadransie gry kielczanie prowadzili 8:7.
Chwilę później goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie dzięki pewnemu trafieniu Marcela Latosińskiego. W następnej akcji mistrzowie Polski mogli powiększyć swoją przewagę, jednakże Željko Kozina zanotował skuteczną interwencję.
W 21. minucie Dylan Nahi wykorzystał błąd techniczny mielczan, dzięki czemu zaliczka kielczan wzrosła do trzech punktów. Chwilę później Milosavljev skutecznie odbił piłkę, a gracze z pola rozegrali szybką akcję, dzięki czemu Arciom Karaliok oddał rzut z czystej pozycji, dzięki czemu Iskra prowadziła już czterema bramkami.
W kolejnej akcji podopieczni Roberta Lisa popełnili kolejny błąd, przez co Piotr Jarosiewicz mógł ruszyć z szybką kontrą, która zakończyła się jego pierwszą bramką w tym meczu.
Następnie gospodarze po raz kolejny rzucili poza światło bramki, czego nie omieszkał wykorzystać się Nahi. W tym momencie Industria prowadziła już sześcioma golami. Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał rezultat 18:13 dla mistrzów Polski.
Po przerwie jako pierwszy do siatki trafił Benoit Kounkoud. W 33. minucie Przemysław Mrozowicz oraz Jakub Sikora otrzymali kary dwóch minut. Kielczanie wykorzystali grę w osłabieniu, ponieważ powiększyli swoją przewagę do siedmiu trafień.
Mielczanie ruszyli jednak do odrabiania strat. Dzięki zbytniemu pośpiechowi Żółto-Biało-Niebieskich oraz dobrej interwencji Krystiana Witkowskiego zredukowali swoje straty z siedmiu do pięciu bramek.
Goście szybko odzyskali kontrolę nad przebiegiem wydarzeń i powrócili na siedmiobramkowe prowadzenie. W 48. minucie kielczanie minimalnie się rozprężyli, jednakże nadal pilnowali swojej kilkubramkowej przewagi. Obraz gry nie zmienił się do końcowej syreny, dzięki czemu mistrzowie Polski wygrali ten mecz 34:27.
Podsumowując spotkanie, trener Krzysztof Lijewski stwierdził, że drużyna nie była w pełni skupiona na dzisiejszej potyczce, przez co brakowało komunikacji oraz skuteczności:
- Cieszymy się, że udało się wygrać w Mielcu. Nasza gra pozostawiała jednak wiele do życzenia. Wydaję mi się, że myślami byliśmy już przy środowym meczu w Magdeburgu i zapomnieliśmy, że dzisiaj też trzeba wyjść na parkiet i zagrać spotkanie. Były momenty, kiedy graliśmy przyzwoicie, ale było więcej takich fragmentów, w których graliśmy gorzej. Brakowało nam komunikacji czy współpracy w obronie. W ataku byliśmy zbyt szybcy, nie zachowywaliśmy zimnej krwi w sytuacjach sam na sam z bramkarzem. Ponadto nie trafiliśmy wielu rzutów karnych. Biorąc to pod uwagę, mogę śmiało powiedzieć, że to starcie mogło wyglądać inaczej.
Industria Kielce rozegra następne spotkanie w środę, 14 października, o godzinie 20:45. Wówczas Żółto-Biało-Niebiescy zmierzą się na wyjeździe z niemieckim SC Magdeburg w spotkaniu czwartej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Stal Mielec – Industria Kielce 27:34 (13:18)
Stal: Kozina, Witkowski – Mrozowicz, Porębski 1, Kotliński 2, Tokarz 6, Valyntsau 3, Przybylski 4, Krasovskii 3, Stefani 3, Sikora 2, Cacak, Ossowski 3
Industria: Morawski, Milosavljev – Yusuf 2, Jędraszczyk 2, Olejniczak 5, Kounkoud 3, Bos 1, Latosiński 2, Karaliok 5, Rabczyński 3, Vlah 2, Monar 2, Jarosiewicz 4, Nahi 3
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A