Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Mateusz Bartkiewicz/Korona Kielce
Fot. Mateusz Bartkiewicz/Korona Kielce
Zieliński po Śląsku: Bardzo się cieszę, że udana akcja w końcówce dała nam trzy punkty
autor
Piotr Szczepanik
2026.09.13 20:19

W minioną sobotę Korona Kielce wygrała 2:1 ze Śląskiem Wrocław po bramce Simona Gustafsona w doliczonym czasie gry. Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Jacek Zieliński skomentował m. in. występ Kamila Jakubczyka czy Michaela Ameyawa, a także sytuację z 57. minuty, kiedy sędzia nie uznał bramki kielczan.

 

 

Podsumowując spotkanie, doświadczony szkoleniowiec stwierdził, iż swoją bierną postawą Złocisto-Krwiści sami narazili się na stratę punktów:

- Zgodnie z naszymi założeniami był to bardzo ciężki mecz na trudnym terenie, ponieważ niesiony dopingiem własnej publiczności Śląsk jest groźnym przeciwkiem. Prawda jest jednak taka, że sami stworzyliśmy sobie zagrożenie w drugiej połowie. Podpięliśmy rywalowi tlen, ponieważ nie domknęliśmy tego starcia w pierwszej części. Niestety, wydarzenia na boisku zaczęły wymykać nam się spod kontroli, pojawiła się niepotrzebna nerwowość, przeciwnik doszedł do kilku sytuacji. Cieszę się, że los oddał nam to, co zabrał tydzień temu. Nie mówię tu jednak o żadnym szczęściu, ponieważ wówczas popełniliśmy grzech zaniechania. Dzisiaj graliśmy do końca, chcieliśmy wygrać tę potyczkę i bardzo się cieszę, że udana akcja w końcówce dała nam trzy punkty. Jestem pewien, że będą one bardzo cenne.

65-latek przyznał, iż był zły po stracie bramki, ponieważ padła ona po prostej sytuacji, jednakże był zadowolony z postawy drużyny w ostatnich minutach spotkania:

- Byłem pewien, że nadal będziemy grać o zwycięstwo, jednakże byłem zły, ponieważ daliśmy się zaskoczyć w prostej sytuacji, po wrzucie piłki z autu. W piłce jednak tak jest, że nie ma czasu na rozpamiętywanie, tylko trzeba dalej iść po swoje i cieszę się, że w naszym przypadku tak się stało. Nie załamaliśmy się i nie czekaliśmy na końcowy gwizdek, tylko graliśmy o trzy punkty. To też jest bardzo ważne, ponieważ tak się buduje zespół. Nie twierdzę, że zagraliśmy dzisiaj fenomenalne zawody, gdyż tak nie było. Śmiem nawet twierdzić, że lepiej zaprezentowaliśmy się z Wisłą, ale to po dzisiejszym starciu zainkasowaliśmy trzy punkty i to się liczy.

Opiekun kielczan pochwalił Kamila Jakubczyka, podkreślając, że nie widział zbyt wielu piłkarzy, którzy są w stanie grać tak jak 22-latek:

- Nie ukrywam, że jako jeden z nielicznych graczy ma lekkość w wyjściu ze środka pola, jednocześnie prowadząc piłkę. Rzadko spotyka się takich zawodników. Kamil bardzo szybko prowadzi futbolówkę przy nodze i pokazał to przy akcji bramkowej. Żeby nie było jednak tak kolorowo, to trzeba powiedzieć, że jego strata dała początek akcji bramkowej Śląska. Spokojnie to przeanalizujemy. Cieszę się natomiast, że wytrzymaliśmy to ciśnienie i nie zadecydowaliśmy o zmianie w środku pola, a chodziły nam takie myśli po głowie i zapewne Kamil opuściłby plac gry. Tak się jednak nie stało, dzięki czemu przyczynił się do zdobycia trzech punktów.

Trener pochodzący z Tarnobrzegu nie ukrywał radości z powrotu Simona Gustafsona do gry, ponieważ w jego opinii jest najlepszym środkowym pomocnikiem Korony:

- Mam swoje zdanie na temat Simona i ludzie związani z Koroną wiedzą, że w mojej opinii jest to wysokiej klasy zawodnik. Rzeczywiście, w poprzedniej rundzie miał pod górkę, ponieważ hejt wobec niego był straszny i będąc szczerym, nie raz się dziwiłem, z czego to wynika. Trzeba też jednak powiedzieć, że do momentu kontuzji Simon był naszym najlepszym środkowym pomocnikiem. Wyglądał bardzo dobrze po pełnym okresie przygotowawczym. Dzisiaj wszedł i dał świetną zmianę. W jego poczynaniach przede wszystkim widać jakość i to jest najważniejsze. Mamy chłopaków od biegania, ale tutaj jest jakość, a ponadto wreszcie dołożył liczbę, bo nie ukrywam, że ubolewaliśmy nad tym. Teraz bardzo się cieszę, bo to jest kolejny sygnał od piłkarza, który mówi, że chce grać i walczyć o pierwszy skład.

Szkoleniowiec Złocisto-Krwistych zaznaczył, że nowi zawodnicy ofensywni potrzebują jeszcze czasu, aby zgrać się z drużyną i odpowiednio się wkomponować:

- Myślę, że wymagania i oczekiwania wobec niego będą większe, natomiast nie zapominajmy, że tacy zawodnicy jak Michael, Ondrej czy Camilo dołączyli do nas niedawno. Staramy się ich wkomponować, ale to musi być robione mądrze. To nie jest tak, że jesteśmy w złej formie i musimy szukać rewolucji, tylko grają ci, którzy prezentują najwyższy poziom. Michael jest dobrym zawodnikiem, znam jego atuty i wręcz idealnie pasuje do naszego stylu gry. Wiadomym jest jednak, że będzie musiał dać zdecydowanie więcej z siebie, bo gramy inaczej niż Raków. Wymagam od niego zdecydowanie więcej w trzeciej tercji. On o tym wie, dlatego jestem spokojny o jego występy.

Zieliński nie cieszył się z nieuznanej bramki, ponieważ ze swojej perspektywy od razu zobaczył faul Mariusza Stępińskiego:

- Szczerze powiedziawszy, to od początku nie cieszyłem się z tego trafienia, bo wiedziałem, że był tam faul. Z mojej perspektywy Mario lekko nadepnął obrońcę Śląska, więc zbytniej euforii nie było. W erze VARu można się szybko rozczarować, dlatego podchodzę do tego spokojnie.

Korona Kielce zajmuje obecnie szóste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 12 punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie we wtorek, 15 września, o godzinie 20:30. Wówczas podejmą na Exbud Arenie Górnika Zabrze w zaległym meczu drugiej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Transmisja na antenie Radia eM Kielce i na naszej stronie internetowej – emkielce.pl.

Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A

CZYTAJ DALEJ