W piątek, 30 października, Korona Handball Kielce wygrała 36:26 (18:14) z Enea Piłką Ręczną Poznań w meczu siódmej serii gier Ligi Centralnej Kobiet.
Już od początku spotkania kielczanki imponowały bardzo skuteczną grą w defensywie. Niestety atak nie był już tak skuteczny, przez co w pierwszych minutach gry Koroneczki wyszły na zaledwie trzybramkowe prowadzenie, a mogło ono być o wiele wyższe.
Następnie podopieczne Szymona Żaby-Żabińskiego stopniowo powiększały swoją przewagę, dlatego w dziewiątej minucie trenerka gości poprosiła o czas. Ten pomógł w zatrzymaniu szarży gospodyń oraz minimalnym odrobieniu strat. Zaliczka kielczanek utrzymywała się jednak na poziomie trzech-czterech punktów.
Po kwadransie gry było 8:5 dla Korony Handball. W drugiej fazie pierwszej części gry gościnie zredukowały swoje straty do dwóch trafień. Tuż przed przerwą Koroneczki odskoczyły swoim rywalkom, prowadząc 18:14.
Po zmianie stron gospodynie ponownie imponowały niesamowitą grą w defensywie. Pozwoliło to na szybkie powiększenie przewagi do siedmiu trafień. Następnie poznanianki próbowały nadrabiać straty, jednakże podopieczne Szymona Żaby-Żabińskiego kontrolowały przebieg wydarzeń.
W ostatnich dziesięciu minutach gry kielczanki wrzuciły wyższy bieg i wykorzystały dobrą grę w defensywie, dzięki czemu wygrały starcie różnicą dziesięciu bramek.
Podsumowując spotkanie, druga trenerka Koroneczek – Katarzyna Grabarczyk – stwierdziła, że pomimo wyniku nie było to łatwe starcie, a drużyna z Poznania postawiła twarde warunki:
- Wynik rzeczywiście może sugerować, że to był bardzo łatwy mecz, ale nie znaczy to, że emocje nie utrzymywały się przez cały czas trwania spotkania. Pomimo wyniku drużyna z Poznania nie składała rękawicy i ciągle nas goniła. Chciałabym podziękować zawodniczkom za ich wolę walki oraz trenerowi Szymonowi za odpowiednie przygotowanie drużyny. Jest to nasz duży sukces, ponieważ to był mecz na szczycie.
Bramkarka kielczanek – Aleksandra Januchta – cieszyła się, iż godnie zastąpiła nieobecną w kadrze meczowej Ninę Smelcerz:
- Cieszymy się, że mogłyśmy godnie zastąpić Ninę. Może i już się mniej ruszam ze względu na swoje doświadczenie [śmiech], ale ciągle jestem pod prądem. Zosia jest perspektywiczną zawodniczką, więc mamy dobre zabezpieczenie. Cieszę się, że mogłam pomóc w dzisiejszym zwycięstwie.
Druga z golkiperem Korony Handball – Zofia Mazur – podkreśliła, że drużyna musiała być bardzo skupiona na zadaniach defensywnych:
- Musiałyśmy być bardzo skoncentrowane w obronie, ponieważ rywalki lubią rzucać z drugiej linii oraz podłoża. Nasza defensywa była bardzo zwarta, dzięki czemu nie pozwalałyśmy przeciwniczkom na dużą liczbę rzutów. Jeśli dochodziły do sytuacji, to miały niewygodne pozycje.
Korona Handball Kielce jest obecnie liderem ligowej tabeli, mając dwa punkty przewagi nad drugim MTS-em Trendy Top Żory. Drużyna ze Śląska nie rozegrała jednak jeszcze swojego meczu w tej serii gier.
Koroneczki rozegrają następne spotkanie w sobotę, 7 listopada, o godzinie 15. Wówczas zmierzą się na wyjeździe z pierwszą drużyną Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Płocku.
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A